11.5.09

Uświadomiłam sobie...

...wczoraj, że z naszych trzech kotek tylko jedna przychodzi, by poleżeć na człowieczych kolanach. I, że jest to Gusia... Kotka o której głaskaniu marzyliśmy w lutym ubiegłego roku. Która w pierszy dzień naszego wspólnego życia przegryzła Z. palec niemalże na przestrzał. Kotka, która dziś domaga się swoich praw - głaskania, żywienia i podziwiania.

5 komentarzy:

Jacek Jarecki pisze...

Wyobraź sobie, że nasz kot Kozio nie dość, że włazi na kolana to jeszcze zaczął zachowywać się jak pies. Chodzi przy nodze. Ja na dwór, on za mną. Ja do domu - on też.
Tyle, że nocami biega za kotkami. Teraz - wpuszczony przez okno siedzi koło mnie i patrzy co robię.

hersylia810 pisze...

Proszę o przekazanie moich serdecznych głasków Gusi.

kociokwik pisze...

Jacku Jarecki,
nasze chodzą przy nodze, gdy prowadzą nas do kuchni;)))

Hersylio,
przekazałam:) Gusia była bardzo zadowolona:)

Jacek Jarecki pisze...

Nie mogę się przyzwyczaić. Grubek najadł się i znikał. Czasem przebiegał gdzieś na horyzoncie, żywą mysz do domu przynióśł. Takie tam kocie zwyczaje.

Ale ten, jak siadam sobie pod orzechem z książką to kładzie się koło mnie i tak sobie odpoczywa.
:)

kociokwik pisze...

Jacku Jarecki,
co kot to charakter. Ten widocznie jest bardziej, niż Grubek, towarzyski:)

Copyright © 2016 Prowincjonalna nauczycielka , Blogger