Przejdź do głównej zawartości

Stanisław Mrożek. Tango z samym sobą. Utwory dobrane.


Wydane przez

Wydawnictwo Noir Sur Blanc

Przyznaję - "Tango z samym sobą" - czytałam długo, bo prawie trzy miesiące. Czytałam z doskoku, ku radości, w porze odpoczynku, przed snem. Czytałam powoli, raczej się delektując, niż chcą się Mrożkiem przejeść. Dziś, po lekturze dramatów, listów, esejów, wybranych i opatrzonych wstępem przez Tadeusza Nyczka, a zawartych na niespełna siedmiuset stronach, mogę powiedzieć, że wybrałam dobry sposób na ponowne spotkanie się z pisaniem Sławomira Mrożka.

Wstęp Tadeusza Nyczka jest napisany tak, że po jego lekturze palce zastygają mi nad klawiaturą, bo przekonana jestem, że ja Mrożka przedstawić lepiej niż Nyczek nie umiem, a skoro nie umiem, to... Hm, spróbuje jednak - mam przecież inna niż Nyczek perspektywę, perspektywę ignoranta.

Wiele tekstów, które przeczytałam, czytałam po raz pierwszy. Wyławiałam z nich to, co szczególnie mnie uderzyło w obserwacjach autora, śledziłam jego słowa, uśmiechałam się i zamyślałam trafiając na coś, co moim zdaniem było tego warte. Diagnozy spłeczne przekazywane przez autora stawały się  czytelne, nagle dostrzegałam poszerzając swoją wiedzę, co autor chciał podkreślić ze szczególnym naciskiem. Szukałam w czytanych tekstach punktu zaczepiania, czegoś, co znam, by na tym oprzeć poznawanie Mrożka. Ot, tak jak chociaż w tekście o "Jaworznie":

Za szybami samochodu okolice Jaworzna, każdy kto je zna, wie, że one nieapetyczne. Krajobraz, dumnie mówiąc - przemysłowy, a po ludzku - parszywy. Przeklęta spuścizna kapitalizmu. Ale z drugiej strony - to dymią kominy naszych przecież fabryk. Tutaj dialektyczne myślenie przychodzi z pomocą i łatwo ustalamy: te domki, te pokraczności, ta bieda - to kapitalizm (spuścizna), ale fabryki już nasze, więc słusznie, że dymią, bo w nich wykuwa się zręby. Nowe domy się zbuduje, a co krzywe wyprostuje.",

gdzie hasło - Jaworzno - otworzyło przede mną ów przykład dialektycznego myślenia i dało asumpt do poznania historii obozu pracy w Jaworznie.

Zatrzymałam się również nad tekstem zatytułowanym "Prowincja";) i rozważaniami autora łączącymi tęsknotę za Wielkim Światem z tęsknotą do transcendencji, rozważaniami wskazującymi mistyczny wymiar więzi między prowincją a Wielkim Światem.

Tekst o "Dziadku Ignacym" stanowi doskonałą krytykę współczesnego stylu życia:

"Mój dziadek nie był wyzwolony. Przeciwnie, jego los napełniłby przerażeniem każdego współczesnego człowieka. Współczesnego - to znaczy: już wychowanego w prawie i obowiązku *realizacji siebie samego*, szukania swojego *Ja*. Jeżeli mój dziadek cokolwiek realizował, to tylko wstawanie przed świtem, uprawianie trzech morgów górzystego gruntu i wynajmowanie się na posługi, żeby wychować siedmioro dzieci. I tylko tyle, a żył prawie dziewięćdziesiąt lat. Nie, współczesne teorie nie miałyby z niego pociechy."

O tym, co mnie jeszcze zachwyciło mogłabym pisać długo, ale myślę, że warto, aby każdy czytelnik odkrył swoje, do Mrożka, ścieżki.

"Tango z samym sobą" jest okraszone zdjęciami autora, jego rysunkami, zdjęciami ze spektakli teratralnych. Zatem, oprócz uczty dla tych skupiających się na słowie pisanym, zapewnia też ucztę tym, którzy cenią sobie ilustracje.

Spotkanie ze Sławomirem Mrożkiem w "Tangu..." jest przeżyciem niezwykłym i godnym polecenia. Polecam:)

Komentarze

mr lupa pisze…
teraz znajdziesz mnie po tym adresem:
recenzjelupy.blogspot.com
:)
Monika Badowska pisze…
Zmianiłam, pozdrawiam:)

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?