03 maja 2009

Anna Janko. Dziewczyna z zapałkami.





Wydane przez

Wydawnictwo Nowy Świat




Przedwczesny śnieg
zapomniał na parapecie
białych rękawiczek.*


Jestem kolejną osobą, którą pisanie Anny Janko wprawiło w zachwyt. Słowa, jakimi autorka opisuje codzienność - znaną nam wielu doskonale - nabierają w jej ujęciu niebywałej lekkości lub ciężaru, jakiego nikt dotychczas się po nich - slowach - nie spodziewał.

Hanuś, tytułowa dziewczyna z zapałkami, postrzega rzeczywistość z właściwą sobie nadwrażliwością. Jej obserwacje pokazują drugie dno czynności wykonywanych codziennie, kontaktów między małżonkami, piekiełko w jakie zamienić się mogą cztery ściany i obowiązki żony, matki, kochanki, synowej.

Chwilami odczuwałam podziw, choć były i takie momenty, w których Hanuś mnie irytowała
- może bardziej irytowało mnie jej trwanie przy miłości, która się nie spełnia.

Instytucja małżeństwa (bo o czymś takim należy mówić w przypadku bohaterów opowieści snutej przez Annę Janko) staje się dla obojga w nią zaangażowanych ciężarem i uzależnieniem.

Anna Janko daje nam materiał do myślenia. I uzależnia od opowiedzianej przez siebie historii.

* A. Janko. Świetlisty cudzoziemiec. Warszawa 2000.

7 komentarzy:

Jarosław Czechowicz pisze...

Zastanawiam się nad tym, skąd się niedawno wziął szum wokół tej książki. Jakieś wydanie drugie poprawione? :-) Dziwi mnie to, bo czytałem Janko w zeszłym roku i wówczas jakoś głośno o tej publikacji nie było. Natomiast faktem jest, że to książka dobra.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Jarku,
jest II wydanie:)

Lilithin pisze...

Nastąpił boom blogowy ;) Co nie zmienia faktu, że mam ochotę ją przeczytać ;)

Bazyl pisze...

Janko czytałem w styczniu zeszłego roku i mimo, że piękne to czytanie (od strony formalnej), to bohaterka irytowała mnie jak diabli.

aerien pisze...

A ja właśnie czytam. Zachwyca.

germini pisze...

Mnie bohaterka nie irytowała. Rozumiałam ją (choć sama takich doświadczeń nie mam).
A boom, fakt, nastąpił. Jak najbardziej zasłużony - ta książka naprawdę zasługuje na uwagę. A że dopiero teraz? Jak to mówią, lepiej późno... ;)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-)