10.5.09

Bo weekendy służą...



do tego, żeby człowiek trzymał na kolanach swojego kota. I głaskał, i czesał i w ogóle zamierał w radosnym bezruchu. To dewiza Gusi.

Sisi lubi weekendy, bo w weekendy po powrocie do domu mam cos innego niż zwykłe papiery pracowe. Wczoraj torebka pachniała jedzeniem dla kotów i białym serkiem. O ile lodówki Sisi jeszcze otwierać nie umie, to na szafke z jedzeniem ma sposób - uderza łapkami w zabezpieczenie antydziecięce na jakie szafka jest zamykana. My, niczem psy Pawłowa, wiemy, że takie stukani oznacza, iż kot zejdzie za chwile z głodu...

Nusia weekendów jeszcze nie odróżnia od dni pracowych. Bez względu na dzień podgryza mnie w stopy, dając mi do zrozumiania, że zamiast pić kawę przy komputerze, powinnam się bawić ze swoim kotkiem. A, znaleźliśmy sposób na obcinanie pazurków Małego Misia. Przystępujemy do tej niewdzięcznej czynności, gdy Nusia śpi;)


4 komentarze:

mosame pisze...

Interesujące. :)
Nie zauważyłam, żeby moje koty odróżniały dni wolne od dni, kiedy jestem w pracy.

Nie do wiary, że udaje się Wam torturować Nusię podczas snu. U moich w takich przypadkach następuje natychmiastowe wybudzenie. ;)

kociokwik pisze...

Mosame,
Nusia lekko przebudzona usiłuje zjeść Z. palec, a ja robię za potwora z cążkami;)

Anonimowy pisze...

Czy mozna obcinaqc paznokcie tak słodko śpiącemu malenstwu?

kociokwik pisze...

Trzeba korzystać jak maleństwo śpi, bo inaczej zamienia sie w rozjuszonego tygrysa;)

Copyright © 2016 Prowincjonalna nauczycielka , Blogger