25 lipca 2010

Gaja Grzegorzewska. Topielica.

Wydane przez
Wydawnictwo EMG

Bardzo lubię Julię Dobrowolską powołaną do życia na kartach powieści Gai Grzegorzewskiej. Bywa dość nieobliczalna, rozhulana, perfekcyjna w pracy no i posiada zdolność, której ja nigdy posiadać nie będę (czego nie żałuję) - rozpoznawania marki ubrania czy dodatków typu torebka oraz określenia ceny tychże po niemalże jednym spojrzeniu na osobę noszącą owe ubrania/dodatki.

Pani detektyw daje się namówić dawnemu współpracownikowi, Wiktorowi, na wspólny wyjazd na Mazury. Obydwoje lubią luksus i tak zwane odpowiednie warunki, jednak na pozór wbrew własnym potrzebom Julia decyduje się dołączyć do żeglarskiej ekipy Aarona (byłego kochanka Julii i Wiktora) i jego narzeczonej. Wiktor zostaje w Gołębiewskim;) 

Mazury okazują się nie być li i jedynie oazą spokoju, czy nawet miejscem, gdzie można się dobrze zabawić. Popełniona przed kilkunastu laty zbrodnia przywołuje na mazurskie jeziora sprawcę oraz rodzinę ofiary. Koszmar trwa, a Julia dąży do tego, by go przerwać.

Powieści Gai Grzegorzewskiej są specyficzne. Trzeba polubić ich narrację, bohaterów, by sięgać po nie z przyjemnością. "Topielica" jest nieco inna w wymowie niż "Żniwiarz" i "Noc z czwartku na niedzielę" - z racji miejsca, w jakim osadzona jest akcja powieści, pobrzmiewa bardziej niż poprzednie książki wakacyjnym rozleniwieniem, romansami i przygodą.

Ech, żałuję, że już przeczytałam:)

6 komentarzy:

Futbolowa pisze...

Nie znam tej autorki, ale zamierzam porządnie nadrobić braki w polskiej literaturze i zapewne sięgnę :)

Zosik pisze...

I mnie bardzo się powieść podobała :-) Idealna na wakacje

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Futbolowa,
nastaw się od razu na dużą dawkę ironii:)

Zosik,
miło Cię widzieć:)

Anonimowy pisze...

Miło dowiedzieć się, że ukazała się kolejna powieść tej autorki. Dwie poprzednie przeczytałam,są specyficzne, ale nieźle się czyta.

maioofka pisze...

Zosik już kusiła, a teraz u Ciebie tak zachęcająco brzmi ta autorka i ten tytuł - jak tu się oprzeć? ;)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Anonimowy,
owszem specyficznie przyjemne:)

Maioofka,
nie da się;)