27 lipca 2010

Przygnębiają mnie...

ostatnio wizyty w bibliotekach. Teraz, gdy czytam "Etnologa w Mieści Grzechu" i mam szansę podziwiać erudycję Mariusza Czubaja, spacerowanie pomiędzy bibliotecznymi regałami wpycha mnie niemalże namacalnie w dolne granice dobrego samopoczucia. Już nawet nie chodzi o to, że nie zdążę przeczytać wszystkich ważnych powieści (choć to również jest dołujące), ale przede wszystkim o to, że nie zwiedzę świata z pisarzami, że nie wczytam się w listy sławnych osób, nie zgłębię ich wspomnień, itd. Wiem, wiem - nie muszę. I wiem - nie powinno mnie to martwić. Ale chcę i mnie martwi;)

Macie czasami podobne myśli?

A tymczasem:

15 komentarzy:

Kaś pisze...

ja myślę, że np. w niebie czekać będą na nie wszystkie jeszcze nieprzeczytane przeze mnie książki...więc skoro niebo będzie wieczne to na czytanie będzie masa czas:)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Kaś,
rewelacyjna koncepcja:)

Kala pisze...

Jak zobaczyłam tę notkę i wyszłam do kuchni, żeby zalać herbatę nie przeczytawszy komentarzy taka sama myśl pojawiła się w mojej głowie :) że wszystkie książki będę sobie czytała tam, gdzie znajdę się po śmierci :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Kala,
tak jak pisałam wcześniej - świetna koncepcja. Tylko, czy tam będą te wszystkie książki?;)

Joanna Gołaszewska (kalio) pisze...

M- będą! Ja w to głęboko wierzę. Może niekoniecznie w niebo, ale w jakieś kolejne wcielenie, żeby doczytać, co niedoczytane. I tam będzie Twoja biblioteka, i komputer Twój i Twój blog. Amen.
Ja w to naprawdę wierzę!

Joanna Gołaszewska (kalio) pisze...

P.S. Zauważyłam, że kominkowe zdjęcie coś pociemniało u Ciebie?

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Joanno,
i koty jeszcze muszą być:)
Zdjęcie kominka ściemniało, bo chciałam podkreślić, że wkrótce koniec plebiscytu:)

Futbolowa pisze...

Też mnie to martwi. Życie jest za krótkie na wszystko to, co chciałabym zrobić i zobaczyć.

Sara (sarusia5@onet.eu) pisze...

Uśmiech w Bombaju mnie zainteresował:) Czekam na opinię. Mnie to przeraża, że jest tyle książke, które chce przeczytać, a ja sama...

hiliko pisze...

Fiu fiu fiu, widzę, że tutaj mamy czysto filozoficzne koncepcje :)) (no, może odrobinę przesadziłam ). Przyznaję, mam czasami takie odczucia. Brzydkie to myśli, bo na chwilę stawiają przede mną pytanie : "Jaki jest sens w tym całym czytaniu?", ale przysięgam, tylko na chwilę! Za moment sama na siebie jestem zła, iż takie dzikie myśli mi w ogóle do głowy przyszły. A fuj! :)))
Kupka bardzo pociągająca :p Osobiście chętnie bym się skusiła na większość.
Pozdrawiam nocną porą!
Hiliko :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Futbolowa,
no, własnie. Mówimy tylko o czytaniu, a gdzie inne rzecz, które by się chciało i które, przynajmniej ja, odkładam, na później, bo przecież jeszcze zdążę. A jak nie zdążę? Jeśli nie dane mi już będzie jechać kolejną transsyberyjską, zamieszkać w Albanii, itd.?

Sara, dwa dni temu czytałam o tej książce w necie. Wczoraj weszłam do biblioteki i stała na półce z nowościami. Nie mogłam nie wziąć;)

Hiliko,
częściowo odpowiedź do Futbolowej skierowane jest też do Ciebie:) Pozdrawiam burym porankiem;)

kornwalia pisze...

Nieustannie mam takie myśli! Dodatkowo ciągle mam kompleksy, że nie znam nowości, a kiedy je czytam, okazuje się, że jest ich za dużo do ogarnięcia i stale pojawiają się nowe, dobre pozycje:) I żal mi książek starszych, zapomnianych. Próbuje znaleźć w tym jakąś równowagę...

the_book pisze...

Mam podobne odczucia jak ty. Tyle książek, tyle stron. Dylematy czy czytać nowości, czy klasykę...ufff...Kiedyś miałam tak, że czytałam książkę do końca chociaż mnie nie zachwycała, teraz rezygnuję - moja granica to 30 stron - bo przecież jest tyle ciekawych książek, które tylko czekają, aż po nie sięgnę...POzdrawiam :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Kornwalia,
nowości niby znam, ale za to ilu nie znam "starości";)

The Book,
ja chyba czytam nieco dalej niż do 30 strony, ale też porzucam przed końcem jeśli mi coś nie odpowiada...

Motylek pisze...

Może nie "przygnębia", ale z pewnością "zasmuca" myśl, żr tyle wspaniałych książek nigdy nie przeczytam...

Motylek