19 lutego 2011

Marcin Wroński o szkolnych lekturach

Panu Marcinowi Wrońskiemu serdecznie dziękuję za udział w rozmowie o lekturach szkolnych:)


Ulubiona szkolna lektura

Marcin Wroński: Jest ich kilka, ale dziś najwdzięczniej wspominam "Lalkę" Prusa i "Chłopów" Reymonta. Pierwsza powieść robi na mnie wrażenie przede wszystkim skalą makro, druga skalą mikro i nienachalną, a wyjątkową konstrukcją.

Lektura niedoczytana/nieprzeczytana

Marcin Wroński: "Trylogia" Sienkiewicza. Ominęła mnie jakoś w dzieciństwie, kiedy z pewnością bym się wciągnął, a w liceum myślałem o karierze pisarza awangardowego, więc podobać mi się nie mogła. Doczytałem na studiach.

Gdybym mógł, to do kanonu lektur szkolnych wprowadziłbym ...

Marcin Wroński: Dawno straciłem już kontakt ze szkołą, więc trudno mi powiedzieć, co konkretnie mogłoby być konkurencją dla streszczeń z internetu. Kiedy jednak pracowałem jeszcze jako nauczyciel, widziałem lekturową pułapkę: z jednej strony program szkolny to kurs historii literatury - co miało sens w czasach, gdy większość uczniów i tak coś czytała, chociaż częściej Karola Maya albo "Trędowatą" niż Mickiewicza albo Orzeszkową. Z drugiej - czasy się o tyle zmieniły, że czytanie czegokolwiek jest już zwyczajem cokolwiek elitarnym. Zadaniem lektur szkolnych dziś powinna być więc przede wszystkim promocja czytelnictwa jako takiego, rozwijanie umiejętności i tworzenie nawyków. A zatem jeśli romantyzm, to dlaczego tylko wieszcze i ojczyzna, a nie "Frankenstein" jako wprowadzenie do tradycji horroru? I dlaczego jeśli wolna Polska, to ponure widmo Cezarego Baryki, a nie dowcipny urok Nikodema Dyzmy jako egzemplifikacja żywotności komediowego motywu "z chłopa król"?

4 komentarze:

Domi pisze...

Brrr, Trylogia...

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Domi,
podzielam opinię;)

Iducha pisze...

a ja nie podzielam

Tomy

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Iducha,
no i dobrze:)