Przejdź do głównej zawartości

Karina Pjankowa. Z miłości do prawdy.


Wydane przez
Wydawnictwo Fabryka Słów

Kogo motywuje  tytułowa miłość do prawdy? Mowa tu o Rinnelis Tyen, młodej śledczej, która choć wygląda niepozornie, jest jedyną nieprzekupną, twardo trzymającą się prawa i dążącą, nieraz kosztem własnego bezpieczeństwa, do wykrycia prawdziwego sprawcy powierzonych jej śledztw pracownicą Wydziału Śledczych Straży Królewskich.

Nad ciałem zamordowanej księżniczki znaleziono stojącego w stuporze nieludzia. Podejrzenia padły na niego, a wydobycie prawdy z kahe powierzono bohaterce. "Żmija", bo takim przydomkiem tytułują ją poza plecami współpracownicy i oskarżeni, znająca z powodu dziecięcej fascynacji obyczaje kahe, bez trudu odgaduje, że ktoś postarał się by winę przypisano temu konkretnemu sprawcy. Ale jeśli to nie on zabił książęcą córkę, to kto i w jakim celu? 

Intrygi polityczne, wyrazisty charakter Rinnelis Tylen oraz przystojny i interesujący Riencharn Aen sprawiają, że książkę czyta się szybko i z przekonaniem do opowiadanej historii. Postać głównej bohaterki budzi, wbrew temu co można sądzić, sympatię, a jej niewzruszona postawa sprawia, że kibicowanie lare Tylen staje się czymś naturalnym.

Komentarze

Nyx pisze…
Na Pjankową się zasadzam, ale na inny tytuł. Jak i ten dobry, to nie pozostaje mi nic innego, jak dopisać :)
Zapowiada się bardzo ciekawie. No i Fabryka Słów wydała. Już ostrzę sobie ząbki na nią. :D
Monika Badowska pisze…
Nyx,
a ten, na który się czaisz - dobry?

Vampire_Slayer,
:-D

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...