Przejdź do głównej zawartości

Barbara Kosmowska. Buba.

Wydane przez
Wydawnictwo Literatura

Nie wiem jak to się stało, że dotychczas nie przeczytałam "Buby". Cieszę się jednak, że nadrobiłam ten błąd, bo książka Barbary Kosmowskiej jest bardzo interesującą powieścią o współczesnej rodzinie.

Piętnastoletnia Agnieszka wychowuje się w dość bogatej osobowościowo rodzinie - mama jest egzaltowaną pisarką, tata nie mniej skupionym na sobie pracownikiem telewizji, a starsza siostra próbuje być gwiazdą seriali niepomna tego, iż mąż i syn niekoniecznie muszą pasować do jej medialnych planów. Całości rodziny dopełnia dziadek, którego namiętnością jest burbon, karty i totolotek oraz Anna Bartoszowa, kucharka i gospodyni domowa.

Buba, bo tak wszyscy mówią o dziewczynie, jest nieszczęśliwie zakochana w Adamie. To jednak nie jedynie nieszczęście, jakie ją spotyka. Zmuszona jest do obserwowania bujnego życia emocjonalnego swoich rodziców, sama pozostając niejako na obrzeżu ich zainteresowań. Szczęście Bubie zapewniłaby zgodna, serdeczna atmosfera między wszystkimi członkami rodziny, a o taką, w jej lekko zwariowanym domu, jest szalenie trudno. Ma jednak dziadka, który wbrew temu, co wmawia mu jego córka, jest rezolutnym starszym panem i opokę w postaci przywołanej już Bartoszowej.

Powieść Barbary Kosmowskiej pokazuje świat postawiony na głowie. Świat, w którym dziecko - szczęściem nastoletnie i potrafiące o siebie zadbać - okazuje się być wyważone, spokojne i mądre, a cechy te stawiają je w wyraźnej opozycji do rodziców. Autorka pokazuje, jak funkcjonuje rodzina, w której to nie nastolatek przeżywa bunt, zauroczenie sektą, szaleńczą miłość. Wskazuje na wagę więzi rodzinnych i szerzej - międzyludzkich, dotyka problemu przemocy domowej, a także marginalizowania osób starszych. I pokazuje, co stanowi o prawdziwym szczęściu.

P.S. Wydawnictwo Literatura rozpoczęło nową serię "Plus minus 16". Na razie, oprócz "Buby", ukazała się   książka Barbary Ciwoniuk "Musisz to komuś powiedzieć". W tym roku ukażą się także: "Zielone słońce" Zbigniewa Kowerczyka, "Kawa z kardamonem" J. Jagiełło, "Czworo i kości" Kazimierza Szymeczko.

Komentarze

izusr pisze…
Pamiętam, że gdy miałam jakieś 13-14 lat bardzo chciałam tę książkę przeczytać, niestety w bibliotece była nie do zdobycia, wiecznie wypożyczona, a później w ogóle o niej zapomniałam. A tu proszę, wznowienie :D
Agnesto pisze…
Czytałam tę książkę, ale o dziwo wypożyczyłam ją w "dorosłej" wypożyczalni. Chętnie sięgnę po nią jeszcze raz. Niedawno czytałam "Prowincję" Kosmowskiej - niby banalna fabuła: dojrzała kobieta porzuca wielkie miasto , by osiąść w małej miejscowości i zacząć nowe życie... - ale zgrabnie napisane, miło się czyta, jest i wesoło i smutno... Polecam!
kasia.eire pisze…
Uwielbiam te powiesc, kupilam corce i lyknelysmy ja obie. Mam tez na polce druga czesc, jeszcze nie przeczytalam, ale corce tez sie podobala. W ogole lubie Kosmowska, spotkalam ja na targach, mialam okazje z nia porozmawiac dosyc dlugo, bo zdazylam przed tlumem, swietna babka.

Agnesto - ona byla w doroslym dziale pewnie dlatego, ze ona wczesniej pisala dla doroslych, a Buba byla jej pierwsza powiescia dla mlodziezy
Penny Lane pisze…
Bardzo ciekawa recenzja. Będę mieć tę książkę na oku.
Monika Badowska pisze…
Izsur,
to chyba będziesz teraz czytała?

Agnesto,
pewnie poszukam czegoś Barbary Kosmowskiej, bo zaintrygowała mnie swoim pisaniem. Ciekawa jestem brzmienia jej powieści dla dorosłych.

Kasiu,
zazdroszczę:)

Penny Lane,
:)
Irena Bujak pisze…
Chyba muszę ją przeczytać ;)
Agnesto pisze…
Dziś byłam w bibliotece i wróciłam z... "Bubą"! A na okładce wymieniono jeszcze inne tytuły tej autorki. Znam "Teren prywatny " i "Prowincję", ale muszę poszukać "Głodnej kotki" i "Gobelinu".
Ooooo, jeszcze przypomniało mi się, że czytałam "Hermańce", ale to mi jakoś nie przypadło do gustu.
Monika Badowska pisze…
Agnesto,
byłam wczoraj w bibliotece, ale zapomniałam o Kosmowskiej. Wstyd po prostu;)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...