Przejdź do głównej zawartości

Inga w DS

Wczoraj zawieźliśmy Ingę do jej Domu Stałego. Mamy nadzieję, że ów Dom będzie tym właściwym i Inga wreszcie znalazła miejsce, w którym będzie mogła być na zawsze.

Gdy przyjechaliśmy na Ingę czekało jedzenie, koszyczek, kuweta. Czekali też, przede wszystkim, ludzie:) Gunia pozwiedzała wszystkie kąty, skubnęła jedzonka i weszła pod wielkie łóżko. Wyszła spod niego dopiero po naszym wyjściu dała się wziąć na ręce chłopcu i jego mamie, posiedziała trochę na kolanach pana, zjadła drugą tego dnia porcję kurczaka;) i ułożyła się do snu na fotelu.

Tęsknimy za nią, ale i cieszymy się z tego, że Inga wydaje się być zadowolona z miejsca, do którego trafiła. Będę pisała o tym, co u niej nowego:) A Wy, bardzo proszę, trzymajcie kciuki za to, by ten dom był domem właściwym, by Inga poczuła się u siebie.

Komentarze

abigail pisze…
Kciuki zaciśnięte!!!
kociokwik pisze…
Abigail,
dziękuję:)
hersylia810 pisze…
Jak ja lubię takie nowiny! Kciuki gwarantowane. Inga ma przepiękny kołnierzyk :-)
Korciaczki pisze…
Trzymaj się Inga:)
kociokwik pisze…
Hersylio,
cała jest piękna:)

Korciaczki,
:)
Michał pisze…
Cześć Kochani,
Już tydzień jestem w nowym domu.Nakarmiona wyspana,wypucowana,tylko tych czułości za dużo.
Łażą , głaskają,w niedzielę mnie czesali- fjnym grzebieniem
zęby sie obracały i był bardzo przyjemny masażyk!
Mieszkają nieopodal dwa stwory jakieś dziwne na pewno nie myszy i się mnie boją jeden rudy a drugi biało czarny,

Dziś Miś grał dla mnie na skrzypcach- miłe dźwięki.
Idę spać Do usłyszenia

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...