28 lutego 2011

Półki (choć nie tylko moje)

Czasami przychodzi taka chwila, że trzeba rozstać się z książkami i oddać je tam, skąd się je wzięło, czyli do biblioteki. Na większość książek pożyczonych taka chwila przyszła dziś zatem uzbrojona w aparat wyruszyłam w  wędrówkę.
























Jak widzicie, każda z bibliotek mieści się w innym budynku, każda ma inny układ regałów, nawet inne półki. Każda ma też swoją specyfikę - w jednych mieszczą się też działy dziecięce, inne nastawione są przede wszystkim naukowo, w jeszcze innych czytelnie połączono z wypożyczalnią i aż kusi, by usiąść i się zaczytać. Większość z nich jest skomputeryzowana na tyle, że mogę nie ruszając się z domu zamówić potrzebne książki. Ale i tak zawsze, gdy już odbiorę to, co zamówione, spaceruję między półkami czekając aż coś wpadnie mi w oko lub zawoła "weź mnie do domu" :-)

Korzystacie z bibliotek? Lubicie ich atmosferę? Chodzicie do bibliotek na spotkania z pisarzami lub wystawy? Uczestniczycie w Dyskusyjnych Klubach Książki organizowanych przy bibliotekach?

21 komentarzy:

Aneta pisze...

oooo jedną bibliotekę nawet chyba rozpoznaję :) Biblioteka obcojęzyczna (o ile się nie mylę) w Katowicach :) a obok czytelnia.

Eireann pisze...

Ta pierwsza mieści się w przepięknym budynku :-)

anek7 pisze...

No ba, oczywiście że korzystam - ze swojej szkolnej w której pracuję a także z gminnej - niestety nie stać mnie na wszystkie książki które chciałabym mieć.
Klub dyskusyjny w naszej bibliotece jest na razie w powijakach, ale mamy nadzieję, że wyjdzie nam z tego coś sympatycznego:)

Agna pisze...

Dzięki bibliotece w ogóle funkcjonuję czytelniczo i mam przyzwoiyt dostęp do nowości. Ponieważ mam dobre relacje z bibliotekarzami, to czasem mobilizuję stażystów by coś mi polecili. ;) Czasem lubię się nad człowiekiem poznęcać. A tak co najmniej raz w tygodniu zachodzę, głaskam kota i szperam po regałach.

Magia słowa pisanego pisze...

Ja wprost KOCHAM chodzić do bibliotek, tam czuję się jak w domu. Uwielbiam przechadzać wzrokiem po półkach, łaknąć co raz to nowych książek, wychwytywać to co mi się podoba. Zawsze z biblioteki wracam w nadzwyczaj dobrym humorze.

Futbolowa pisze...

Ależ potężne zbiory! Moja osiedlowa niestety jest dość mała i prawie w ogóle się nie rozrasta, co bardzo mnie boli, bo nie okazuje się to zbyt zachęcające - dla młodzieży zwłaszcza.
To, czego potrzebuję jednak zazwyczaj znajduję, więc może mieści się tam więcej, niż jestem sobie w stanie wyobrazić ;)

Domi pisze...

Uaa, jestem pod wrażeniem, aż wstyd się przyznać, że mnie biblioteka ściga, bo dwa lata zalegam z książkami... :<

Mariola pisze...

Korzystam z biblioteki, pracuję w bibliotece i kocham to co robię. Mariola

Kinga pisze...

Korzystam, uwielbiam, ba! mogłabym zamieszkać w bibliotece :)
Swego czasu wchodziłam do biblioteki, przesiąkałam tą atmosferą, z godzinę wałęsałam się pomiędzy półkami i szukałam i podczytywałam... :)
Dawno już tak nie robiłam, po pierwsze zaczęłam kolekcjonować swą własną prywatną biblioteczkę i jeszcze do niedawna, książki kupowałam, ale ich nie czytałam... dalej korzystałam z bibliotek :)

Teraz brakuje mi trochę tego klimatu :) Przeczytam kilka swoich książek i znów wyruszę na wycieczkę między regałami :)

Kinga pisze...

ach z wrażenia zapomniałam, że miało być i "po drugie" :)
odkąd pojawił się katalog online w bibliotece bywam krócej, zamawiałam co chciałam, odbierałam i wychodziłam. I choć nie ukrywam, na początku byłam w siódmym niebie, byłam pierwszym czytelnikiem wielu nowości, to jednak zaczyna mi coraz bardziej brakować owego samodzielnego wyszukiwania i pożyczania książek o nieznanych tytułach, mało rozreklamowanych .... :)
chyba muszę powrócić do starych przyzwyczajeń :)

przepraszam za tak rozciagłą wiadomość, to już chyba nie moja godzina :)
Pozdrawiam! :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Eireann,
to bodajże budynek akademikam w którym wydzielono część na bibliotekę. Najlepsze jest to, że na wprost wyjścia jest las:)

Anek,
życzę powodzenia w rozwijaniu klubu dyskusyjnego:)

Agna,
dobrze, że są stażyści, którzy umieją coś polecić:)

Magia słowa pisanego,
dla mnie ideałem biblioteki jest Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego. Nigdzie nie spędziłam tyle czasu i nigdzie nie czułam się tak dobrze. O tak, tam mogłabym mieszkać:)

Futbolowa,
byłam w kilku bibliotekach stąd wrażenie:) Biblioteka na osiedlu jest w remoncie od sierpnia:(

Domi,
no, wstyd.

Mariola,
świetnie!

Kinga,
właśnie miałam napisać, że wstrzeliłaś się idealnie w północ:) Katalog w internecie nieco rozleniwia, to prawda. Z zamawianiem on-line zdarzyła mi się nieco zabawna sytuacja. Pozamawiałam książki w kilku filiach bibliotecznych nie starając się zapamiętać co, w której i gdy pojechałam po odbiór lekko zdębiałam na pytanie w pierwszej bibliotece "Jakie książki Pani zamawiała?" Byłam przekonana, że taka informacja wyświetla się przy koncie czytelnika. Następnym razem jeździłam już uzbrojona w karteczkę w tytułami i nazwiskami autorów;)

monani pisze...

Zazdroszczę! Mieszkam w małym mieście, należę do dwóch bibliotek, ale niestety, stan zbiorów jest opłakany, brak kartek lub luźno latające, nowości wpadają w łapki, jak już zdecydowanie nie są nowościami, panie niezbyt kompetentne... Ostatnio na pytanie, czy jest coś Jelinek, pani odpowiedziała pytaniem: a jakiej narodowości jest ten Jelinek? Z łezką w oku wspominam bibliotekę uniwersytecką z okresu studiów.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Monani,
znam ból korzystania z biblioteki kiepsko finansowanej. Bywało, że do takiej lepiej zaopatrzonej jeździłam 40 km.

sabinka.t1 pisze...

Lubię atmosferę biblioteki :)
Chodzenie między półkami :) Lubię i tyle :)
Korzystam z biblioteki 25 km od domu, ale lubię tam jeździć, choć co raz bardziej kusi mnie nasza w miasteczku, ponoć jest duuuża poprawa, sporo nowości ....czego kiedyś mi ogromnie brakowało :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Sabinko,
zawsze warto spróbować:)

Agnesto pisze...

Oczywiście, że korzystam z biblioteki, należę do DKK. Na spotkania klubu dojeżdżam prawie... 100 km... Wynika to stąd, że jak się po ślubie przeprowadziłam, to nie zmieniłam barw klubowych i w miarę możliwości odwiedzam moją bibliotekę i uczestniczę w spotkaniach. Tu na miejscu też jest biblioteka (korzystam) i tez jest DKK, ale wolę "swoje"- tam byłam na stażu, jestem zaprzyjaźniona, i w ogóle tam jest niesamowita atmosfera, a tu...tak zwyczajnie...

Motylek pisze...

Oczywiście, że tak. Gdybym miała kupić każdą książkę, którą chcę przeczytać, musiałabym mieć 10 razy większy dom... Poza tym często korzystam z ksiżek poświęconych różnego rodzaju robótkom - nie tyle je czytam, co przeglądam, czytając jedynie wybrane fragmenty.
Wielce cenię sobie możliwość wyszukania i zamówienia wybranych pozycji prze internet - to szalenie wygodne rozwiązanie dla mam małych dzieci.
Pozdrawiam,

Motylek

zgnoczek pisze...

taaa, książnice w tym "czornym" mieście naprawdę prezentują się w porządku na tle innych. zasoby boskie i mnóstwo nowości. i nawet bibliotekarze czytają :) moim faworytem jest remontowana czternastka, a Twoim, Nauczycielko?

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Agnesto,
podziwiam - nie chciałoby mi się;)

Motylku,
o, zwróciłaś uwagę na ciekawy aspekt korzystania z katalogu komputerowego:)

Zgnoczek,
do 14 mam najbliżej, a o zgrozo dowiedziałam się, że remont nie skończy się w terminie pierwotnie planowaym, czyli w kwietniu:( Każda z tych biblioteka ma w sobie "coś".

gusiook pisze...

Witam:)oczywiście, że korzystam z bibliotek. Zarówno w celu czytania książek, jak i9 tych uczelnianych. Tylko to drugie to prawo dżungli, hehe. Jak są jakieś spotkania z pisarzami, których lubię, to chętnie chadzam:). Fajnie mieć potem wpis we własnej książce.
Pozdrawiam serdecznie:))

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Gusiook,
:)