03 lutego 2011

Zbigniew Lengren. Gałgankowy skarb.


Wydane przez
Wydawnictwo Babaryba

Niestety, nie pamiętam "Gałgankowego skarbu" z dzieciństwa*. Powodowana tym większą ciekawością postanowiłam zobaczyć, cóż zachwycającego jest w książeczce, którą Zbigniew Lengren napisał i narysował dla córki.

Mała Kasia zgubiła Murzynka, szmacianą laleczkę. Dziecko płacze, więc cała rodzina zaczyna poszukiwania. Szukają, znaleźć nie mogą, więc niosą "pocieszacze". Tak w najprostszy sposób można przedstawić fabułę opowieści. Ale choć prosta, ma w sobie urok ukryty tak w słowach, jak i w rysunkach.

Uwielbiam, i jak sądzę dzieli ze mną to uwielbienie rzesza dzieci, wyliczanki. A tych w "Gałgankowym skarbie" mamy pod dostatkiem. Gdy Autor zaczyna wyliczać członków rodziny szukających Murzynka robi się przyjemnie, swojsko i miło. Po pierwsze - angażująca się wspólnie w jakieś przedsięwzięcie rodzina jest rzadkim i dlatego szczególnie cenionym motywem, po drugie - przyjemność głośnego czytania owych wyliczanek trudno zastąpić czymś innym.

Ma owa książka jeszcze jeden aspekt przyjazności. Bez najmniejszych kłopotów mali czytelnicy (słuchacze?) zrozumieją żal Kasi za utraconą zabawką, zabawne ilustracje uatrakcyjnią im możliwość śledzenia wydarzeń, a rytmiczność tekstu wyciszy ich i zapadnie błyskawicznie w pamięć. 

* Pamiętam za to "Dr Dolittle" ilustrowane przez Lengrena:)

9 komentarzy:

Mama_Adama pisze...

Ja również tej książeczki nie pamiętam z dzieciństwa ale Doktora i owszem :-)
Jednak już nadrobiłam zaległości i o Kasi poczytałam. Polecam również!

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mamo_Adama,
co polecasz?

Mama_Adama pisze...

Polecam "Gałgankowy Skarb"

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mamo_Adama,
taaak, teraz już pojęłam kontekst Twojej wypowiedzi. Wczoraj było za późno;)

Mama_Adama pisze...

:-)

Agnes pisze...

A mnie się kojarzy ta Kasia skądś!

znajoma_Kasi pisze...

Oooo, mnie też :)

znajoma_Kasi pisze...

Oooo, mnie też :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-)