17 listopada 2011

Aleksandra Woldańska-Płocińska. Marchewka z groszkiem.


Wydane przez
Wydawnictwo Czerwony Konik

Jestem zachwycona! Dawno nie czytałam tak bezpretensjonalnie napisanej książki propagującą ekologiczny sposób życia.

Pewnego dnia Marchewkę smacznie śpiącą na swojej grządce budzi wrzeszczący groszek. Nieopodal warzywnego pola zalega potwór. Z jego wnętrza wychodzą przybysze z daleka: Los Burakos, Mr Chevka, Kala de Fior i inni. Gdy lokalne warzywa postanawiają otoczyć opieką gości okazuje się, że między swojakami, a przybyszami jest wiele różnic. Oj, wiele...

Zastanawiam się ile ironii jest w tym, co stworzyła Aleksandra Woldańska-Płocińska. Groźni Wegetarianie, przed którymi drżą warzywa, sprowokowali mnie do rozważań o istocie humoru w książce zachęcającej do stosowania zasady żywienia znanej od dawien dawna, a często, współcześnie, zapominanej. Zasada ta mówi, o tym,  iż najzdrowsze jest to jedzenie, które rośnie tuż obok nas;-)

Koniecznie sprawdźcie czym, zdaniem Autorki,  różnią się warzywa lokalne od warzyw z dalekich stron, a później przemyślcie swoje zakupy. Na zachętę:

(do powiększenia po kliknięciu)

6 komentarzy:

Kaś pisze...

wow! brzmi arcyciekawie! a zdjęcie z książki- no rewelacja! uwielbiam takie tomiki:)

Edyta pisze...

Ciekawe.
Warzyw jem całkiem sporo, jakby co. ;p

Patrycja pisze...

Jeśli trafię na nią, to z chęcią przeczytam ;) Pozdrawiam,
Pati

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Kaś,
ja jestem zauroczona:-)

Edyta,
ważne, żeby wiedzieć jakie warzywa należy jeść:-)

Patrycjo,
polecam:-)

Paideia pisze...

Bardzo się cieszę, że coraz więcej wydaje się w Polsce książek dającym i dzieciom i dorosłym do myślenia, książek, które można wykorzystać na wiele ciekawych sposobów i dzięki którym warto przemycać i wpajać najmłodszym prawidłowe postawy, relacje, zachowania. Niestety, mimo, iż książki te są wydawane, najczęściej rodzice wybierają dla swych pociech wydania z lalkami Barbie, kucykami Pony lub innymi "bezbarwnymi" postaciami. Dlatego bardzo się cieszę, że blogi takie jak twój propagują te mądre, ciekawe i nietypowe książeczki dla najmłodszych :) a po "Marchewkę z groszkiem" sięgnę nie tylko podczas obiadu :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Paideio,
może nie wszyscy rodzice wiedzą jak wykorzystać te książki?