Przejdź do głównej zawartości

Annelore Parot. Aoki.

Wydane przez
Wydawnictwo Format

Przyznam szczerze, że gdy obejrzałam pierwszy raz tę książkę nie poczułam nic poza zdumieniem. Pewnie nie dałabym "Aoki" drugiej szansy, gdyby nie zasłyszana podczas Targów wypowiedź pewnej pani "Moja kilkuletnia córka oszalała na punkcie Yumi, muszę koniecznie kupić Aoki". Uznałam, że coś się za tym kryje i zajęłam się książką kolejny raz.

Aoki to kokeshi, czyli mała drewiana lalka. Wraz z Puny, misiem pandą, Aoki wyjeżdża do Tokio, gdzie mieszka jej przyjaciółka Yoko. Przygotowując się do podróży dziewczynka prosi o pomoc w spakowaniu walizki. Potem, w czasie podróży i podczas zwiedzania Tokio, jest podobnie - bohaterka angażuje czytelników w swoje przygody, zachęca ich, by pomagali jej w oswajaniu nieznanego świata, a przy tym - dobrze się bawili.

Wielki plus należy się tej książce za jej wizualną stronę. W książce jest mnóstwo miejsc, do których można zajrzeć, które należy odsłonić, by dostrzec sedno opowieści. 

"Aoki" przybliża Japonię z jej zatłoczonym, acz punktualnym, metrem, ogrodami zen, kwitnącymi wiśniami, superszybkim pociągiem, bogactwem witryn sklepowych i tradycją, która dla wielu z nas jest wciąż tajemnicza (tak, dla mnie też). 

P.S. Fascynuje mnie to, czy Helenie spodoba się ta książka:-)
P.S.2. Mam wrażenie, że niedawno w nieodległym centrum handlowym widziałam kokeshi. Muszę się im przyjrzeć.
P.S.3. Helena jest zachwycona książką:-)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...