03 listopada 2011

Eva Hornung. Chłopies.


Wydane przez
Wydawnictwo Bellona

Czasami bywam jak ćma, którą przyciąga światło mogące sprawić jej ból. Bywam, a chęć przeczytania "Chłopiesa" stanowi idealny przykład zachowania godnego ćmy. Wiedziałam, że podczas lektury powieści australijskiej pisarki zgryzę wagi do krwi, że wzbudzą się we mnie wszelkie pokłady empatii, że długo nie otrząsnę się po tej książce.

Czteroletni Romoczka budząc się pewnego zimowego ranka dostrzega, że jest sam. Nie ma mamy ani "wujka". Czekając na dorosłych chłopiec marznie, wyjada wszystko, co do jedzenia się nadaje, choruje i czeka. Wreszcie opuszcza ogołocone ze wszystkiego, co przedstawia jakąkolwiek wartość, mieszkanie, wychodzi na ulicę i kierowany chyba tylko instynktem podążą za napotkanym psem. Od tej pory Romoczka będzie żył wśród psiej rodziny, karmił się mlekiem Mamoczki, polował jak inni członkowie stada.

Kolejne dni, tygodnie, miesiące i lata, które Romoczka spędzał wśród psów zaburzały jego człowieczeństwo. Był chłopcem, ale marzył by być psem. Chciał słyszeć, czuć tak jak psy, chciał być pełnoprawnym członkiem psiej rodziny, pokazać psom, że on też potrafi zadbać o innych. Gdy odkrył, że dzięki temu, że jest człowiekiem ma szanse przynosić do nory jedzenie, znacznie wartościowsze niż to, co mogą wyszukać psy, poczuł się pewniej i już jakby ostatecznie potwierdził swoją przynależność do rodziny. Jednocześnie to odkrycie obudziło w nim tęsknotę za socjalnymi dobrami wypracowanymi przez człowieka. Romoczka stał na rozdrożu próbując być jednocześnie człowiekiem i psem.

Co powinno się zrobić z Romoczką? Czy cokolwiek powinno się robić? Czy człowiek od czwartego roku życia egzystujący wśród psów powinien być pomiędzy nimi zostawiony? Czy, w imię troski o Człowieka, powinno się owo żyjące w zrujnowanym kościele wśród grupy zdziczałych psów dziecko na siłę uczłowieczać? Czy zmykać go w czterech ścianach, zabierać psy, kazać jeść nożem i widelcem? A może pozwolić żyć po swojemu, wśród przyjaciół, rodziny psów? Każda z tych możliwości wydaje się być okrutną.

Wstrząsająca historia.

7 komentarzy:

Miravelle pisze...

Tytuł nie przypadł mi do gustu,nie zachęca on do lektury.. Ogółem książka raczej nie dla mnie i jej nie przeczytam.

Anna pisze...

Książkę mam, bo mnie zaintrygowała. Czeka na półce. Cieszę się, że ją mam.
pozdrawiam

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Miravelle,
no, trudno.

Anno,
trudna, ale warta trudu książka. Pozdrawiam:-)

Agnes pisze...

Brzmi bardzo intrygująco.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Agnes,
powtórzę to, co pisałam wcześniej - warto!

Patrycja Krymowa pisze...

porażająca, co więcej inspirowana prawdziwą historią rosyjskiego chłopca Ivana Mishukova. warta przeczytania i przemyślenia, polecam!

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Patrycjo,
zgadzam się.