09 listopada 2011

Małgorzata Szejnert. Dom żółwia. Zanzibar.


Wydane przez
Wydawnictwo Znak

Małgorzatę Szejnert odkryłam dla siebie przy "Czarnym ogrodzie". Z dużym zainteresowaniem przeczytałam "Wyspę klucz" i nie mogłam się doczekać książki o kolejnym niesłusznie marginalizowanym i  zapomnianym skrawku ziemi. 

Ze słów Autorki wyłania się zaskakująco barwny, nieco trudny do opanowania z racji swojego rozbuchania świat. Wielość postaci, miejsc, wydarzeń historycznych może powodować poczucie zagubienia. Przewidując to Małgorzata Szejnert nasyciła książę przypisami, indeksami, które pomagają w opanowaniu prezentowanej treści.

Specyficzny dla Autorki styl, ów na pozór beznamiętny referat, opisuje Zimbabwe z dużą dociekliwością, bogactwem także w chwili, gdy opisywane są zjawiska odrażające lub budzące grozę.

Zmierzyłam się z "Domem żółwia" w mało sprzyjającym refleksji i zadumie nad treścią czasie. Skutkiem tego przerwałam lekturę nie doczytując do ostatnich stron. Ale już teraz, w progu listopadowych długich wieczorów, cieszę się, że będę mogła wrócić do Zanzibaru.

Brak komentarzy: