31 lipca 2013

Terry Pratchett. Niewidoczni Akademicy.

Wydane przez
Wydawnictwo Prószyński

Choć pozornie wydawać się może, że w książce chodzi o piłkę nożną, nie jest to aż takie oczywiście. Owszem, jest mowa o zasadach gry, o subkulturze związanej z kibicowaniem, o treningach i rywalizacji. Jest jednak w tej książce jeszcze całe mnóstwo innych ważnych rzeczy, ale w końcu nie da się inaczej - wszak autorem jest Terry Pratchett.

Z pisaniem o jego książkach mam zawsze kłopot. Albo chciałabym je cytować, albo - próbując nakreślić fabułę - zaplączę się w wyjaśnienia, które w żaden sposób nie przybliżają do prawdziwej treści książki.

Za co cenię Pratchetta? Za humor, sposób w jaki przedstawia świat, za pokazywanie, że rzeczy oczywiste wcale takimi nie są. Za zachętę do prostoty (ale nie prostactwa), dawania szansy, akceptacji, za mądrość i ironię.

Pomyślałam, że gdybym miała zabrać na bezludną wyspę tylko książki jednego Autora, to z pewnością byłyby to książki Terry'ego Pratchetta. 

8 komentarzy:

liritio pisze...

Niezmiennie za Tobą nie nadążam :) ale to dobrze.
Pratchett to może nie od razu na bezludną wyspę, ale jest chyba jedynym "taśmopisarzem", jak sobie nazywam autorów piszących tyyyyyyle książek, któego faktycznie czytam stale, trwale, od lat. Nie wszystkie jego książki uważam za dobre, niektóre mnie po prostu nudzą, ale wracam do niego zawsze :) a te dobre jego dokonania naprawdę kocham i jest ich też niemało! Jak napisałaś, dokładnie, za humor, za zachętę do prostoty, akceptacji, za mądrość i ironię. Kiedyś u siebie pisałam, że gdybym miała dzieci, zachęcałabym je do Pratchetta, może by wtenczas wyrosły na mądrych i myślących ludzi :)
A najbardziej chyba lubię postać lorda Vetinari, mistrzostwo.
Pozdrawiam serdecznie.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Lirito,
czytam więcej od chwili, w której zaczęłam dojeżdżać do pracy autobusem - 120 minut dziennie tylko na czytanie to chyba marzenie każdego:-)
Z pisaniem gorzej, ale staram się jak mogę;-)
Lorda lubię, ale chyba bardziej cenię Śmierć. Może za jego upodobanie do kotów? :-)
Pratchett dla dzieci? Rewelacyjny pomysł - za jakiś czas spróbuję zarazić nim siostrzenicę:-)

liritio pisze...

120 minut!! Ale w dwie strony, tak? Tak czy inaczej, rzeczywiście, czasu na czytanie Ci przybyło :)
Z pisaniem i tak jesteś przodowniczką pracy, że tak to ładnie ujmę.
A Śmierć też jest rewelacyjna, niezmiennie mnie urzeka pozostawienie śmierci myszy (o ile dobrze pamiętam), bo nikt nie lubi być samotny. Takie słodkie :)
Dla dzieci, serio, do mnie to przemawia, próbuj z siostrzenicą. Może wyjdzie ładnie :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Lirito,
tak, na szczęście w dwie strony :-) Siostrzenica ma 6 lat, myślisz, że to już?:-)

Lupus pisze...

Szczurzej śmierci jak już :) A co do samej książki, to z jego ostatnich zdecydowanie jedna z najlepszych. Przede wszystkim dzieci, które z Pratchettem i jego żartem zetkną się odpowiednio wcześniej, będą inteligentne inaczej, czyli nie będą przystawać do reszty środowiska ze względu na specyficzny sposób postrzegania świata, wyczulony zmysł ironii i równie zgryźliwych komentarzy. Ale wszystkie wymienione rzeczy to akurat duży plus, który razem z moim przyjacielem bardzo cenimy.

Marudna Królewna pisze...

jak dawno Pratchetta nie czytałam! a na Kindlu czeka pełna kolecja:)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Lupus,
ja również cenię takie spojrzenie na świat:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Marudna,
och - to przed Tobą godziny szczęścia:-)