Przejdź do głównej zawartości

Margaret Atwood. Moralny nieład.



Nie umiem czytać opowiadań. Może powinnam napisać – nie umiem ich objąć myślami. Potrzebuję zanurzenia się w fikcji trwającego dłużej niż kilka lub kilkanaście stron. I choć w jednej z recenzji znalazłam informację, że każde z opowiadań pokazuje inną scenę z życia Nell: starszej kobiety u boku męża, dojrzewającego dziecka, niepewnej swojej sytuacji kochanki, zakochanej dziewczyny; mnie najbardziej zastanowiła postać Nell w roli kochanki prowadzącej farmę.

Przedzierzgnięcie Nell, miejskiej dziewczyny, w farmerkę w imię miłości jest nieco zadziwiające. Tym bardziej jej uległość wobec żony mężczyzny, z którym żyje, również w imię miłości.
Dwa ostatnie opowiadania były dla mnie kompletnie niestrawne; wędrówki uwiecznione na zdjęciach, wspomnienia zatrzymane w kadrze i przywoływane, by pobudzić pamięć osób starszych, gmatwanina postaci, wydarzeń odkrywana podczas rozmowy po latach… Nie mogłam przez to przebrnąć.

Podoba mi się jak Atwood przedstawiła relacje siostrzane; są uchwycone w bardzo prawdziwy, szczery i wręcz drobiazgowy sposób.

Ogólnie – wolę powieści niż quasi-powieści.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Ja również nie jestem zwolenniczką opowiadań, czasem nawet mnie drażnią, zwłaszcza kiedy sa dobre i niestety za krótkie. Pozdrawiam:)
Anonimowy pisze…
Znowu nas pani wyprzedziła, pani Moniko, będziemy to "przerabiać" w DKK bodajże w czerwcu. Nie przepadam co prawda za opowiadaniami, ale za M.Atwood - owszem. Recenzja zachęca...
Monika Badowska pisze…
Pani Joanno,
staram się być na bieżąco:)

A przed spotkaniem w czerwcu sięgnę po tę książkę raz jeszcze, może odkryję coś nowego?

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...