Przejdź do głównej zawartości

Jack Higgins i Justin Richards.Próba ognia. Nagła śmierć.


Wydane przez

Wydawnictwo Wilga

Jack Higgins kojarzył mi się zawsze z dużą energicznością swoich bohaterów. Wobec jesiennej pluchy stwierdziłam, że przyda mi się powieść, w której postacie są zaradne, zdecydowane, zdeterminowane i efektywne.

Mama Jade i Richa, Sandra, osierociła ich ginąc w wypadku na przejściu dla pieszych. Gdy rodzeństwo zastanawiało się nad tym jaka czeka ich przyszłość okazało się, że mają ojca. Ojca, który szuka im szkół z internetem, bo ma pracę niesprzyjającą wychowywaniu dzieci. Blondwłose bliźnięta oburzone zachowaniem nieznanego dotychczas ojca buntują się przeciw niemu do chwili, gdy jego "praca" upomina się o nie - stają się zakładnikami.

"Nagła śmierć" opisuje czas, w którym dzieci i ich tata już są zaprzyjaźnieni, a mimo pozornego spokoju wciąż okazuje się, że agentem biura bezpieczeństwa się jest, a nie się bywa.

W książkach Higginsa i Richardsa znalazłam tego, czego szukałam - energię, siłę, zdecydowanie, efektowne akcje uwieńczone sukcesem (choć droga do owego sukcesu powoduje zniszczenia wokół). Dzieci Johna Chance'a są sprytne, a więź między nimi i ich niepodziewanie zaistniałym ojcem jest oparta na sympatii i podziwie:)

Komentarze

Anhelli pisze…
Siła, energia i zdecydowanie, to są trzy rzeczy, których mi brakuje. Bardziej przypominam dziką gęś i ze smutkiem obserwuję te, które odlatują na południe, bo sama latać nie potrafię ;]-

pozdrawiam serdecznie :)
Monika Badowska pisze…
Anhelli,
ale jak się tak napatrzysz na te odlatujące nie odczuwasz przypływu siły, energii i zdecydowania?:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...