Przejdź do głównej zawartości

Jakub Ćwiek. Kłamca.

Wydane przez
Wydawnictwo Fabryka Słów

O tym, jak bardzo lubię pisanie Jakuba Ćwieka wspominam przy każdej okazji. Teraz wspomnieć o tym wręcz organicznie jestem zmuszona, bo trudno po lekturze "Kłamcy" udawać, że tym razem zawiodłam się na pisarzu. Książka Gaimana podpowiedziała mi kim jest Loki, więc z prawdziwą przyjemnością przystąpiłam do powieści Jakuba Ćwieka.

Wyobraźcie sobie, że aniołowie ograniczeni ustalonymi zasadami postępowania wynajmują do tzw. "brudnej roboty" kogoś innego. Tym kimś innym jest Loki, bóg śmierci, zniszczenia i oszustwa. Angażując się po stronie Dobra Loki stosuje metody niedozwolone aniołom, za co oczekuje sowitej nagrody. Ratuje samobójców od popełnienia grzechu, porządkuje bałagan uczyniony przez satanistów, wystawia na próbę bóstwo Anubisa, zastępuje anioła stróża. Życie Lokiego na kontrakcie u Aniołów obfituje w niespodzianki i różnorodność zadaniową.

Podziwiam wyobraźnię Jakuba Ćwieka i jego umiejętności warsztatowe. Ujmuje mnie jego poczucie humoru i serdeczność z jaką pisze coś, co przecież później trafi do rąk czytelników.

Całe szczęście, że na półce czeka na mnie drugi tom "Kłamcy". Nie mam zamiaru pozwolić czekać mu zbyt długo:)

Komentarze

insider pisze…
Powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że Fabryka Słów ma w swej 'stajni' najlepszych polskich pisarzy... nieładnie, tak dominować na rynku :>
Monika Badowska pisze…
Eee, tam - nieładnie;)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...