Przejdź do głównej zawartości

Natalia Usenko, Danuta Wawiłow. Stare i nowe wyliczanki. Tere-fere kuku.


Wydane przez
Wydawnictwo Papilon

Lektura najnowszej książki doskonałych poetek sprawiła mi wiele radości. Ilustracje wykonane przez Elżbietę Wasiuczyńską spotęgowały ową literacka podróż w przeszłość. Czemu w przeszłość? Spójrzcie na tytuł - mowa przecież także o starych wyliczankach.

Pamiętacie "Tere fere kuku strzela baba z łuku"? Albo wierszowaną opowiastkę o babie siedzącej na cmentarzu i trzymającej nogi w kałamarzu? Ale uwaga, uwaga... Niektóre z rymowanek mogą zaczynać się tak, jak pamiętacie z dzieciństwa, jednak ich zakończenie może się znacznie różnić od tego, co wygrzebiemy z zakamarków pamięci. Owe różnice potęgują frajdę z lektury - niby tu już się jej na znajomym tropie, a nagle niespodzianka - aż usta rozszerzają się w uśmiechu. Zmiany dokonane w tym, co urosło w wielu umysłach do symbolu dzieciństwa uświadamiają nam, że każde pokolenie ma swoje wyliczanki i te, które wypełniały nasze dzieciństwo młodszym pokoleniom mogą podobać się w innej formie.

Zespół Usenko & Wawiłow & Wasiuczyńska gwarantuje wysoką jakość 'Starych i nowych wyliczanek". A Helenka, która ostatnio boi się Baby-Jagi, nieco sobie oswoiła postać czytając o Baba-Jadze lecącej w świetle księżyca i oglądając bohaterkę wiersza siedzącą na odkurzaczu z przytulonym kotem i machającą nogami w wielokolorowych rajstopach.

Komentarze

Agnes pisze…
Wrzucam do schowka, bo dziecię mi rośnie.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...