Przejdź do głównej zawartości

Kupiliśmy ZOO


Zanim obejrzałam film usłyszałam, że różni się - i to na niekorzyść - od książki. Ciekawość jednak zwyciężyła i cieszę się, że tak się stało. Owszem, film różni się od książki, ale wcale nie jest od książki gorszy.

To, co w książce istotne, w filmie jest pokazane w sposób mniej oczywisty. Pominięty został wątek śmiertelnej choroby, ale zmarła mama wciąż jest z rodziną Mee. Z racji obrazu filmowego pewne rzeczy wyglądają ładniej niż wyglądały w książce, są mniej dramatyczne, ale takie już prawo X Muzy.

Dwie godziny filmu to czas na to, by odnaleźć w sobie bogaty wachlarz emocji; od śmiechu po łzy.

P.S. Wywiad z Benjaminem Mee na temat filmu.

Komentarze

Iza pisze…
Nie wiedziałam, że film na podstawie książki jest, a ostatnio byłam na nim w kinie. Zgadzam się z Tobą. Film jest bardzo emocjonalny, kilka razy łza się w oku kręciła. A dziewczynka grająca jedną z głównych ról wspaniale to robiła:)
Wczoraj własnie go oglądałam. Bardzo przyjemne odczucia mam po nim, przede wszystkim dlatego, że sama chciałabym mieć takie zoo i lubię takie opowieści. Oczywiście za książkę zabiorę się w najbliższym czasie, jak tylko ją zakupie.
Książkozaur pisze…
Książki nie czytałam, film oglądałam i bardzo mi się podobał :)
jotvelzet pisze…
Nie oglądałam, ale przewinął mi się przed oczami na filmwebie.
Mag pisze…
Nie czytałam książkim, ale film obejrzałam i uważam,że jest bardzo ciepły i w sam raz na jakieś drobne smuteczki. Pozytywny :)
Monika Badowska pisze…
Izuś,
polecam też książkę:-)
Monika Badowska pisze…
Też bym chciała mieć ZOO:-)
Monika Badowska pisze…
Książkozaur, polecam książkę:-)
Monika Badowska pisze…
Obejrzyj, zachęcam:-)
Monika Badowska pisze…
Mag, masz rację - słowo "pozytywny" pasuje do tego filmu.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...