06 września 2009

Barysz Mustedżaply. Braterstwo.

Wydane przez
Wydawnictwo UkładANKA

Barysz Mustedżapy opisuje stambułski świat wielkich pieniędzy, niemal nieograniczonej władzy, olbrzymiej siły i tego, co zwykło uważać się za przestępstwa. Jednak oprócz "zwykłego" kryminały znajdziemy w jego powieści przesłanie. Jakie? O tym na koniec.

W mieszkaniu Tamera Sezgina, starszego już mężczyzny będącego legendą mafii, współzałożycielem Bractwa, zjawia się dziewczyna prosząca go o pomoc. Ktoś zabił jej brata, początkującego dziennikarza i ona chce znaleźć tych, którzy to zrobili. Zadanie wydaje się być banalne - jednak w miarę zdobywania informacji okazuje się, że zabójstwo Kemala było tylko drobiazgiem, że tło jest coraz szersze, a wróg przeciwko któremu stanęli to potężna organizacja utworzona przed laty przez Tamera i jego przyjaciela Murata.

Jeśli przyjrzymy się dzieciństwu Tamera i Murata dostrzeżemy zalążek przesłania o jakim wspomniałam. Chłopcy byli dziećmi ulicy. Kradli, żebrali, wykorzystywali i byli wykorzystywani. Bici, gwałceni, maltretowani. Z ich złości i determinacji powstała organizacja, która w założeniu opiekować miała się chlopcami im podobnymi.

"Braterstwo" to opowieść zwracająca uwagę na dzieci żyjące na ulicach miast. Uzależnione od narkotyków i alkoholu. Dzieci, które są sprzedawane, nie chodzą do szkół, żyją w nędzy wystawione na łatwy łup.

Zaskoczyła mnie ta książka. Zaskoczyła pozytywnie.

Brak komentarzy: