29 września 2009

Carl L. Becker. Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów.


Wydane przez

Wydawnictwo Zysk i S-ka

Książka Beckera została wydana po raz pierwszy w roku 1932. Dzisiaj, po 77 latach od premiery, dla jednych jest po prostu potwierdzeniem tego, co wiedzą, dla innych, i tych jest chyba większość, może okazać się źródłem wielu niespodzianek. Co prawda przeżyliśmy już nawet postmodernizm, co prawda wielu autorów pisało o Oświeceniu, ale rzeczy mają się tak, iż autorzy piszą nie wiadomo jak nowoczesne i ponowoczesne książki, a ludzie i tak wiedzą jedynie to, co usłyszą w szkole.

Johnson Kent Wright pisze w "Przedmowie", że "na długo przed Richardem Rortym i Jean-Francoisem Lyotardem Becker zdiagnozował tradycjonalizm oświecenia, za najistotniejsze przejawy jego intelektualnej archaiczności uznając skłonność do naturalizmu oraz wiarę w "wielkie narracje".

Becker to właśnie zrobił w swojej książce - zdiagnozował tradycjonalizm Oświecenia, jego intelektualną archaiczność. Becker pisze o osiemnastowiecznych philosophes jako o wyznawcach nowej religii, która jest zatruta u źródeł. Pokazuje kruchość oświeceniowego projektu, co najlepiej wyraża ten oto fragment:

"Na czym polegało znaczenie tej epoki (tego pytania nie da się uniknąć), jeśli właśnie nie na tym, że raz powziąwszy nienaruszone postanowienie, prowadząc niekończące się debaty i uprawiając namiętną propagandę oraz uroniwszy kilka łez ze szczęścia w przewidywaniu wdzięczności przyszłych pokoleń - skierowała całą swoją energię na stworzenie najbardziej naiwnego projektu, o jakim kiedykolwiek słyszano, projektu uczynienia z książąt i parów ludzi użytecznych dla społeczeństwa, na przetarcie wszystkich możliwych ścieżek prowadzących ku szczęściu, na podzielenie się dobrodziejstwami wolności, równości i braterstwa z całą ludzkością?"

Becker imponuje erudycją, ostrym intelektem, ale też i świetnym piórem. Na koniec jeszcze cytat pokazujący, jak Becker potrafi pisać, a wiele jest takich fragmentów w tej książce:

"Mam świadomość, że na przestrzeni wieku formy wyrazu owego dążenia do ustanowienia ładu we wszechświecie uległy znaczącej przemianie. Gdzieś około roku 1750 ludzie rozumu stali się ludźmi uczucia, a ludzie uczucia wkrótce zaczęli zalewać się łzami."

Brak komentarzy: