14 września 2009

Fannie Flagg. Boże Narodzenie w Lost River.

Wydane przez
Wydawnictwo Literackie
Nie doczekałam do Bożego Narodzenia. Uznałam wieczory późnoletnie, podczas których zmrok zapada między dziewiętnastą a dwudziestą, za wystarczająco dobry czas na zanurzenie się w kolejnej opowieści Fannie Flagg.
Oswald T. Campbell, podrzucony w dzieciństwie na próg chicagowskiego sierocińca wraz z puszką zupy Campbell, dowiaduje się po osiągnięciu wieku dojrzałego, że - jeśli nie opuści miasta, nie zmieni klimatu - umrze nie doczekawszy świąt. Lekarz oferuje mu ulotkę reklamującą hotel w miłym, sennym i uroczym miasteczku. Hotelu już nie ma - jak dowiaduje się Pan Oswald - od mieszkanki Lost River, ale jest ktoś, kto oferuje choremu mężczyźnie pokój do wynajęcia.
Życie bohatera zmienia się i nie wynika to tylko ze zmiany geograficznej. Wrastając w społeczność miasteczka, zaczyna doceniać siebie, dostrzega swoje pragnienia, emocje, które ukryte przez lata pod pancerzem "dziecka niczyjego" dochodzą do głosu w serdeczności okazywanej mu przez nowych sąsiadów.
Ech, zostały mi już do przeczytania tylko dwie powieści Fannie Flagg. 

4 komentarze:

Maniaczytania pisze...

Ja się cieszę, że dopiero dwie przeczytałam :))) Którą teraz byś mi poleciła? (przeczytałam "...pomidory" i "...Lost River" właśnie)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Lubię i "Nie mogę się doczekać..." i "Witaj na świecie...", ale chyba bardziej podobało mi się to pierwsze:) Może przeczytaj obydwie:)

czytadełko pisze...

Mi została jeszcze jedna :) Uwielbiam jej książki. Są tak pełne ciepła.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Czytadełko,
:)