12 września 2009

Patricia Highsmith. Siedemnaście miłych pań.


Wydane przez

Wydawnictwo Noir Sur Blanc

Kobiety sprtretowane przez autorkę są miłe inaczej. Owszem niektóre, jak Edna, wydają się być ideałem teściowej - która się nie wtrąca i jest zapobiegliwa, inne dążą do perfekcjonizmu, a inne jeszcze chcą dbać o czystość przedmałżeńską swoich córek.

Każda z siedemnastu pań reprezentuje cechy, które stereotypowo uznaje się za kobiece - religijność, troskę o dobre wrażenie, ofiarność, bycie doskonałą kochanką i oddaną matką. Jak się jednak okazuje, gdy przyjrzeć się temu przez pryzmat postaci stworzonych przez Patricię Highsmith owe zazwyczaj pożądane i wykształcane przez przodkinie i społeczeństwo u kobiet zachowania mogą nie być błogosławieństwem, a utrapieniem.

Autorka w udany sposób wyłuskała sedno z codzienności i oblekła je w ciało odpowiadające stylistyce swych opoweści. Wobec takiego zabiegu z portretów miłych pań wieje grozą i czytelnik ma prawo czuc się zaniepokojony - wszak -  jak już wspomniałam - owe miłe panie nie mają nic wspólnego z byciem miłym; stanowią jednak skomasowane bycie "miłą", które w takim nasileniu przeradza się w coś zupełnie innego.

Świetna lektura zapewniająca kobietom możliwość przeanalizowania własnych "miłych" cech, a mężczyznom zastanowienie się, czego warto oczekiwać od kobiet;)

5 komentarzy:

Balianna pisze...

Okładka napewno nie zachęciłaby mnie do przeczytania książki :) ale to co napisałaś brzmi całkiem ciekawie.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Balianno,
wszystkie książki tej autorki są wydane w podobnych okładkach. Mnie intrygują;)

insider pisze...

Do twórczości Highsmith próbuję się 'zabrać' od dłuższego czasu - niestety, zawsze coś mi w tym przeszkadzało. Mam nadzieję, że już wkrótce to się zmieni :>

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Insider,
spróbuj koniecznie, bo warto:)

insider pisze...

Obiecuję, że spróbuję i o tym na blogu napiszę