Przejdź do głównej zawartości

Katalin Szegedi. Lena.


Wydane przez 
Wydawnictwo Namas

Lenka to śliczna i pyzata dziewczynka. Jej pasją jest rysowanie, a ulubionym kolorem - czerwony. Dziewczynka nie ma przyjaciół i czuje się samotna. Jednak pewnego dnia spotkała kogoś, kto stał się towarzyszem jej zabaw.

Zwykła-niezwykła opowieść jest pełna energii i nadziei. Dominującym kolorem w książce jest czerwony i to dzięki tej barwie świat dziewczynki, mimo, że zasklepionej w swej samotności, wydaje się być radosnym. Lence trudno pogodzić się z odrzuceniem przez inne dzieci, ale z wcale nie dziecięcą dojrzałością stwierdza, że tak już jest i musi być godząc się na to, że spotykane przez nią dzieci będą ją lekceważyć. Gdy okazuje się, że pewien chłopiec nie patrzy na nią przez pryzmat jej wyglądu, a tego, że jest sympatyczna i przepięknie rysuje, dziewczynka rozkwita. Niby drobiazg - przyjazny człowiek, a jego znaczenie dla naszego samopoczucia może mieć olbrzymie znaczenie.

Historia opowiedziana i zilustrowana przez Katlin Szegedi daje nadzieję na to, że zawsze można znaleźć przyjaciela i przekonuje, że czas spędzany z przyjacielem mija przyjemniej i rozwija emocjonalnie. Lenki nie sposób nie polubić.

Prawda?

P.S. Ilustracja zaczerpnięta z bloga Autorki.

Komentarze

Maja Sieńkowska pisze…
Rzeczywiście sprawia bardzo sympatyczne i takie ciepłe wrażenie :).
D pisze…
Przepiękne ilustracje :))
Monika Badowska pisze…
Domi,
zgadzam się. Podejrzałaś bloga?

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...