Przejdź do głównej zawartości

Robert Ziębiński. Dżentelmen.

Wydane przez
Wydawnictwo EMG

"Dżentelmen" jest debiutem literackim Roberta Ziębińskiego, dziennikarza, bodajże filmowego, Newsweeka. Bohater "Dżentelmena" jest dziennikarzem, mężczyzną, który jako jedyny przeżył zamach w metrze warszawskim*, któremu nie bez jego winy wypaliło się coś zwane małżeństwem, który często bywa w stanie upojenia i ramionach innych, niż żona, kobiet. Co więcej, ów bohater nosi imię i nazwisko Autora książki, co pachnie albo ekshibicjonizmem literackim, albo doskonałą grą konwencją powieściową (jeszcze się nie zdecydowałam czym bardziej).

Ziębiński (Autor) miesza style, więc znajdziemy tu opowieść obyczajową, political fiction, historię seksualną (bo powiedzenie "erotyczną" nie oddaje mocy przekazywanej treści), opowieść o miłości, pijaństwie, wątek detektywistyczny. Ziębiński (bohater) bywa w pracy, dochodzi do siebie po wypadku, niczym ćma do światła dąży do alkoholu świadomy tego, że z każdą szklanką danielsa oddala się od swojego małżeństwa, korzysta z wdzięków kobiecych nader chętnie i na wszelkie możliwe sposoby, dzieląc się owymi wdziękami z innmi mężczyznami, a tym, co zauważam w nim pozytywnego jest to, że zajmuje się swoimi psami.

Unikam podziałów literatury na damską i męską. Tu jednak czuję się uprawomocniona do takiego klasyfikowania tym, co usłyszałam na temat "Dżentelmena", a mianowicie "To nie jest książka dla grzecznych dziewczynek". Zgadzam się. To książka męska, co więcej - samcza. Jeśli więc Szanowna Panie chciałybyście się dowiedzieć jacy są mężczyźni, no - jakimi widzi ich Robert Ziębiński (Autor) - czytajcie "Dżentelmena". A Panom polecam ku ciekawości - czyżby ta książka miała być dla Was lustrem?

*Jednym z moich ulubionych żartów o metrze jest ten, że gadżetem ME 2012 w Warszawie będą długopisy z planem metra.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...