Przejdź do głównej zawartości

Merce Segarra, Berta Garcia. Chomik.

Wydane przez
Wydawnictwo Zielona Sowa

"Dbamy o nasze zwierzęta" to doskonała seria przygotowująca dzieci tego, że w ich domu pojawi się zwierzątko. Jeśli zatem Wasze dziecko już pisze kolejny list do Mikołaja, którego to listu głównym bohaterem jest kot, pies, rybki, czy chomik, a Wy jesteście skłonni spełnić marzenie dziecka, pomyślcie o odpowiedniej książeczce z serii.

W domu Michała, Marty, Malwiny pojawił się chomik Futrzak. Rodzice wybierają wraz z dziećmi odpowiednie domek, zabawki. Dzieci uczą się zwyczajów chomika, muszą przywyknąć do tego, że godziny aktywności zwierzaczka przypadają na ludzkie godziny snu. Dowiadują się czym karmi się chomika, jak często należy sprzątać w jego klatce i co powinno się znajdować w chomiczym mieszkaniu. Ważną informacją jest także ta dotycząca wypuszczania chomików z klatki i niebezpieczeństw na jakie można narazić zwierzę.

Na końcu książki znajdziemy propozycję wykonania magnesu na lodówkę w kształcie chomika i - co chyba najważniejsze - porady weterynarza.

Prosto i niesamowicie pouczająco:)

Komentarze

śliczna książeczka też chce chomika chlip
Anonimowy pisze…
Powstał portal .przeproś chomika.podobno ma ogromne powodzenie.chodzi w nim o to.że chomiki jako zwierzątka domowe często ulegają wypadkom.tracą życie .dzieci bardzo to przeżywają .i mimo upływu lat i dorosłości pamiętają o tym smutnym wydarzeniu.i w tym celu powstał ten portal. dla mnie wzruszające.niestety nie zapisałam dokładnego adresu.u mnie w domu urodziło się 14 chomików jednorazowo ale była zabawa.polecam!!!!Cieszę się z książki o tych cudownych i mądrych zwierzątkach:)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...