Przejdź do głównej zawartości

Bluza

Z. miał bluzę. Ciepłą, grubą, niemalże kurtkę. Któregoś dnia odłożył ją na fotel nie zdając sobie sprawy z poważnych konsekwencji swojego, przyznajmy, dość zwyczajnego czynu. Natychmiast na bluzie pojawił się kot. Po kilku dniach bluza została wypróbowana przez kolejnego kota i tak się jakoś porobiło, że bluza jest zdecydowanie własnością Ko-córek, które bluzę zaanektowały, śpią na niej dzieląc się czasem snu mniej lub bardziej sprawiedliwie. Z. kupił drugą bluzę. Ma ją tydzień. Stara się nie kłaść jej na fotelu, żeby Kociaste nie pomyślały, że to dla nich. Dziś Sisi uznała, że bluza leżąca na oparciu wersalki jest szalenie interesująca. Ściągnęła ją sobie i ułożyła się w niej.

Nadeszła pora na kolejne zakupy?

Komentarze

znaika pisze…
Kupilam koc.Ladny,czerwony.Mial sluzyc do okrywania sie podczas czytania z kubkiem herbaty.Niestety nie wyszlo.Zostal przywlaszczony przez Darie:)
Korciaczki pisze…
A u nas Niania wszystkich podsiada na krzesłach. Zwłaszcza krzesło biurkowe koło kaloryfera jest hitem. Nie wspominając już o JEJ kanapie.... :))

Krzywy też niezły. Według niego, wszystko w domu nadające się do jedzenia, jest absolutnie jego i nie omieszka się o tym przypomnieć każdemu, kto przekracza próg kuchni, wyjąc jak syrena i plącząc się po nogami. Naprawdę, je chyba za pięciu i ciągle jest głodny - oczywiście w jego mniemaniu. I wcale nie jest gruby, przeciwnie, długi i dobrze wyglądający.

W ogóle to Sisi śliczna:)
kociokwik pisze…
Znaika,
ja kiedyś też kupiłam koc;))) Efekt był podobny jak u Ciebie:)

Korciaczki,
no, oczywiście - kanapa jest Nianiowa;) Krzywy podobny jest do Nusi - ona nawet nie lubiąc słodyczy - musi przyjść i spróbować;)))

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?