Przejdź do głównej zawartości

Niedzielnik nr 11


W lewej szpalcie bloga, pod listą wydawnictw, znajdziecie linki do czasopism, które wkrótce będą gościły na blogu. Jedno z nich, widoczne na zdjęciu poniżej, przedstawię już wkrótce.
Chcę Wam powiedzieć, że marzenia się spełniają. Trzeba jednak, aby dopełniono dwóch rzeczy - marzenia muszą być realne i musi istnieć osoba, na przykład taka cudowna jak moja Siostra, która w realizacji marzeń pomoże. Dowód zobaczycie na zdjęciu:
Czy wracacie do książek już raz (albo więcej niż raz) przeczytanych? Ja w chwilach, gdy nie mogę się skupić na niczym nowym, podczytuję stronę lub dwie jednego z tomów "Autobiografii" Joanny Chmielewskiej. Czasami jednak tęsknię za czymś, co już znam, ale czytałam dawno i czuję, wręcz namacalną, potrzebę pouczestniczenia w świecie, do którego zaprosił czytelników pisarz. Wspominam o tym, bo zatęskniłam za sagą o Wiedźminie. A skoro Sapkowski, to i czarny kot*...
Jako swoiste uzupełnienie do recenzji książek Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk "Mariola, moje krople" i Edwarda Redlińskiego "Nikiformy" przedstawiam Wam zdjęcie kartki na mięso dla jednej dorosłej osoby z sierpnia 1989 roku oraz zdjęcie metki pralki kupionej 37 lat temu.


Dla zdyscyplinowania samej siebie i dla uświadomienia sobie, jak dużo interesujących książek przeczytałam:-) uzupełniłam zakładkę "wyzwania czytelnicze" o tytuły książek, które podczas wyzwań przeczytałam i które zamierzam przeczytać. Dzięki temu mogłam pokusić się o refleksję dotyczącą mojego zaangażowania w akcje czytelnicze. I taką, że z przyjemnością wróciłabym do wyzwania miejskiego. Jeśli komuś te spisy lektur pomogą w podążeniu nowymi literackimi ścieżkami - ucieszę się:)

* Wbrew pozorom to nie makieta.

Komentarze

Niegdyś, kiedy jeszcze Chmielewska była Chmielewską, potrafiłem jednego dnia skończyć jej książkę, a następnego zacząć od nowa. Teraz już tylko czasem sięgam po raz kolejny po jakiegoś pewniaka na poprawę nastroju.
Monika Badowska pisze…
Zacofany.w.lekturze,
"Autobiografia" (szczególnie pierwsze tomy) są w moim odczuciu pewniakiem:)))
Ale po jakimś ósmym razie trzeba sobie zrobić przerwę na mniej więcej piętnaście lat:)
Monika Badowska pisze…
Zacofany.w.lekturze,
ale ja nie czytam od deski do deski. Otwieram na przypadkowej stronie, czytam gag lub dwa i odstawiam książkę na półkę:) I nie muszę czekać 15 lat;)
A mowy nie ma, ja jestem maksymalista i nie lubię się rozdrażniać takim podczytywaniem, poza tym jedna-dwie strony nie działają u mnie terapeutycznie:)
Anna M. pisze…
super - jestem ciekawa zwłaszcza przeglądu czasopism. szukam od jakiegoś czasu czegoś dla siebie i to, co było na rynku do tej pory ogólnodostępne, jest albo za bardzo biznesowe (do branży wydawców), albo za bardzo naukowe. w moje potrzeby jak na razie najlepiej trafia Bluszcz, chociaż też nie do końca, pisze się tam dużo o najbardziej popularnych książkach.
slonce pisze…
...kartka na mięso przez długi czas służyła mi jako zakładka do książek, dopóki nie "zwróciłam" jej razem z książką do biblioteki!
Anonimowy pisze…
Czytam prawie tyle samo powtórek, co nowości. Bardzo lubię wracać do już przeczytanych książek wielokrotnie. Sporo Chmielewskich, niektóre kryminały Christie, większość Pratchetta i Austen czytałam już ponad 10 razy (w porywach do jakichś 25-40 jak sądzę). Na wzór Mamonia wiem, ze coś mi się podoba dopiero jak to znam. Zazwyczaj mam większą radochę z powtarzania starych lektur niż z czytania nowych. :)
Monika Badowska pisze…
Zacofany.w.lekturach,
u mnie działają - w opowiastkach autobiograficznych jest moc;)))

Anno,
mnie "Bluszcz" przestał odpowiadać po 3 lub 4 numerach. Długo nie czytałam nic poza "Nowymi książkami", ale postanowiłam się zainteresować różnymi tytułami, które trudno znaleźć w każdym kiosku, czy nawet każdej bibliotece:)

Słońce,
szkoda wielka - to ważne pamiątki.

Ysabellbooks,
jak to dobrze, że istnieją kody kulturowe, które Tobie pozwalają wsponieć Mamonia, a mnie pozwalają zrozumieć o co Ci chodzi:-) Ja Pratchetta wciąż poznaję - nie przeczytałam jeszcze wszystkiego (ze zgrozą stwierdzam, że ostatnią książkę rok temu!)Chmielewska jest dobra zawsze, Christie też, a poza tym dobrą rozrywkę zapewnia mi Gerald Durrell:) I cieszę się, że nie tylko ja czytam to, co już znam:)
anek7 pisze…
Wiejska nauczycielka wita nauczycielkę prowincjonalną:)

Ja też mam takie książki, prawie już znane na pamięć, ale kiedy dopadnie mnie ogólne zniechęcenie i zdołowanie to sięgam po Chmielewską właśnie (obojętnie co, po 3, góra 5 zdaniach chichotam jak wariatka), "Błękitny zamek" L.M. Montgomery lub "Marię i Magdalenę" M. Samozwaniec...
Monika Badowska pisze…
Anek,
witaj:)
Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja przeganiam smutki powrotem do lektur poprawiających nastrój:)
Lirael pisze…
Zdjęcie Twojego asystenta porządkującego (?) ze skupieniem kolekcję książek Sapkowskiego rewelacyjne!
Monika Badowska pisze…
Lirael,
dziękuję:) To asystentka o wdzięcznym imieniu Pirania:)))
Irena Bujak pisze…
Często lubię wracać do czegoś co kiedyś czytałam ;)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...