14.6.08

Liliana Fabisińska. Arbuzowy sezon.



Wydane przez
Wydawnictwo Replika

Sięgnęłam po książkę pani Fabisińskiej mając potrzebę przeczytania czegoś lekkiego, łatwego i niezbyt pochłaniającego. A okazało się, że książka tylko z pozoru wydaje się być łatwa (jak sądzę autorka zastosowała świadomie taką konwencję), lekka jest nie tak do końca – bo choć o miłości i z happy endem, to wcale nie banalna, a na dodatek nie należy do tych książek, które z łatwością można odłożyć i nie być drążonym ciekawością.

Jest to opowieść o miłości totalnej i równie totalnym zaślepieniu. O miłości, która wyniszcza tego, który kocha, a nie jest kochany oraz tego, który kochany jest, ale nie kocha. To powieść, w której autorka zachęca czytelników, by zastanowili się jaki współcześnie role społeczne odgrywają kobiety i mężczyźni. Fabisińska zadaje również pytania o przyjaźń i jej znaczenie oraz o szczerość w związkach. Porusza temat aborcji, samostanowienia, zderza swoich bohaterów ze śmiercią.

Narratorem jest mężczyzna. Mężczyzna, który kocha i został opuszczony. Mężczyzna, który mimo swego akademickiego wykształcenia, obcowania z literaturą, pracy naukowej, w codziennym życiu ulega uczuciu tak silnemu, jakie zdarza się tylko w harlekinach. Owładnięty obsesją na punkcie Adeli podejmuje pracę jako jej asystent jednocześnie stając się jej kochankiem, kucharzem, sprzątaczem i chłopcem na posyłki. Im więcej w nim oddania, tym silniej narasta niechęć Anieli. Adam wspomina dwuletnie życie u boku wybranki niejako w procesie żałobnym – opłakuje miłość, którą utracił. Etap oczyszczenia, katharsis, następuje zupełnie niespodziewanie i pozwala bohaterowi na odkrycie tego, co jest dla niego ważne.

Chcę wierzyć, że to już koniec poszukiwań, że mężczyzna znalazł swoją kobietę i, że nie jest to kolejna totalna miłość, do której autorka popycha bohatera swojej powieści.

Świat opisywany przez Fabisińską przesycony jest nostalgią, romantyzmem i ciepłem. Dom na Kaszubach, targowisko w Wenecji, stosy książek i przyjaźni ludzie stanowią tło dla historii Adama i Adeli. Ważne jest, by docenić ów drugi plan, bo to on tworzy, w dużej mierze, nastrój powieści.

5 komentarzy:

joan pisze...

Fabisińska była kiedyś u nas w ramach Mistrza Słowa. Bardzo miła osóbka. Bardziej kojarzy mi się z literaturą młodzieżową, ale wiem, wiem... napisała parę książek dla dorosłych. Nie próbowałam czytać. Na razie zachęcona recenzją... kiedy to było!!!... czytam A.Larsson. Wciągnęła mnie :-)))
Pozdrawiam jeszcze niedzielnie

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Pani Joanno, ja znałam dotychczas Fabisińskiej "Amora z ulicy Rozkosznej".
Ciekawa jestem Pani wrażeń po lekturze Larsson:)

joan pisze...

Wrzuciłam na swój blog... jako: Monika B.poleca. Nie ma Pani nic przeciwko temu?
Pozdrawiam

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Pani Joanno,
oczywiście, że nie mam nic przeciwko:)))Bardzo mi miło:)

undably pisze...

Larsson jest cudna

Copyright © 2016 Prowincjonalna nauczycielka , Blogger