Przejdź do głównej zawartości

Keith Donohue. Skradzione dziecko.



Wydane przez
Wydawnictwo Otwarte

Książkę skończyłam czytać późno w nocy. I cały dzień myślę o niej i o tym jak ją opisać, by nie uczynić jej zbyt oczywistą i nie zabrać jej magii.

O skradzionym dziecku opowiada nam dwóch narratorów: ów skradziony Henry Day i ten, który zajął jego miejsce – Podmianek, dawno temu noszący imię Gustaw.

Podmianki to leśne duszki. Nie wiadomo jest ich pochodzenie, nie mamy wiedzy o tym kto zapoczątkował to co robią, ale wiemy jak żyją. Podmianki obserwują ludzi, a gdy zauważą dziecko mające 6 lub 7 lat, przyglądają się jemu i jego najbliższym, uczą się jego życia, by w końcu porwać go i stworzyć szansę jednemu ze swoich na powrót do świata ludzi poprzez podmianę – człowiek zamieszkuje w lesie, podmianek trafia do ludzkiego domu.

Dwugłos w opowieści pokazuje nam dwa dramaty: chłopca, który został odłączony od rodziny i któremu przyszło zmierzyć się z leśnym życiem z dala od najbliższych i chłopca, który na możliwość dorośnięcia, możliwość życia w rodzinie czekał w lesie już od wielu lat. Prawdziwego Henrego dręczy nieświadomość tego, jak wyglądałoby jego życie, tęskni za mamą, ciekaw jest tego, co w jego osobie zadecydowało o uprowadzeniu właśnie jego. Henry – Podmianek boi się, że najbliżsi odkryją prawdę, gnębią go wyrzuty sumienia spowodowane tym, iż odebrał komuś szansę na prawdziwe, dobre życie, a jednocześnie czuje radość, że to jemu udało się opuścić las.

Pomysł na opowieść jest rewelacyjny. Odwołanie do legend, baśni pociąga, ale i zapewnia odpowiednią dawkę emocji. Czytałam szalenie ciekawa tego, co się wydarzy i wraz z kolejnymi przeczytanymi już słowami żałowałam, że zbliżam się ku końcowi.



Myślę, że ta książka może być z całym przekonaniem włączona do kanonu literatury inicjacyjnej. Zabieg tworzący dwie istoty z tej samej osoby pozwalają z dużym dystansem przyglądać się procesowi dojrzewania, a dwoistość tego procesu (konieczność życia w uporządkowanej społeczności ludzi i zhierarchizowanej społeczności Podmianków) ukazuje cały wachlarz wahań, dramatów, niepokojów dręczących młodych ludzi w progu dorosłości.

Zapraszam do lektury.

P.S. Skradzione dziecko.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Jesteś wysoce sugestywna Mbmm! Potrafisz zachęcić jak mało kto:)
Monika Badowska pisze…
Foxinno,
bardzo mi miło:)))
Anonimowy pisze…
I mnie podobała się ta książka :)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...