16 lutego 2009

Mircea Eliade.Historia wierzeń i idei religijnych.Tom 1.


Wydane przez

Instytut Wydawniczy PAX

W "Przedmowie" do książki autor stwierdza, że "sacrum jest elementem w strukturze świadomości, nie zaś etapem w jej historii". To bardzo ważne zdanie, pokazuje bowiem, że dla Eliadego religia, jako przedmiot badań, jest ważniejsza niż historia. Jednym z centralnych pojęć w pismach Eliadego jest pojęcie sacrum, a religia to właśnie sposób uczestniczenia w sacrum. Eliade uważa, że być człowiekiem, czy stawać się człowiekiem, to być religijnym.


W "Historii wierzeń i idei religijnych" autor analizuje przejawy sacrum w porządku chronologicznym. Książka jest opisem, analizą oraz typologią wierzeń, religijnych obrazów, a także zachowań ludzkich w różnych kulturach. Nie jest to jednak katalog - prosty zbiór tego, co badacze zaobserwowali i opisali. Eliade pisze, że "nie chodzi tu o jakiś pseudoencyklopedyzm, bezsensowny i ogólnie biorąc jałowy, lecz po prostu o utrzymanie w polu widzenia głębokiej i niepodzielnej historii ludzkiego ducha". Ważne jest, aby fenomen religii postrzegać we właściwym kontekście, aby nie wulgaryzować historii ducha ludzkiego, bo przecież "homo faber był jednocześnie homo ludens, sapiens i religiosus".

Eliade jest antyredukcjonistą, to znaczy stoi na stanowisku, że fenomenu religii nie da się rozłożyć na prostsze czynniki. Mówiąc inaczej - ludzkich zachowań religijnych nie da się wywieść z czegoś, co w stosunku do religii jest bardziej pierwotne, religia bowiem jest jedną z najbardziej podstawowych warstw bytowania człowieka.

Pierwszy tom "Historii wierzeń i idei religijnych" opisuje manifestacje sacrum w okresie od paleolitu, czyli starszej epoki kamiennej, do greckich misteriów. Eliade utrzymuje, że już ludzie dolnego i środkowego paleolitu mieli swoją religię, aczkolwiek przyznaje, iż trudno określić jej treść. Pisze:

"Doświadczenie sacrum stanowi element struktury świadomości. Innymi słowy, jeśli zostaje postawiona kwestia religijności czy niereligijności człowieka prahistorycznego, na zwolenników jego niereligijności spada obowiązek udowodnienia swej hipotezy".

Mnie zafascynowały opisy zachowań religijnych ludzi najdawniejszych epok oraz opisy religii Mezopotamii. Są to obszary prawie mi nieznane i to nie tylko w kontekście fenomenu religii. Z drugiej strony - z równie wielką pasją czytałam rozdziały poświęcone religii Izraela, o której wiem najwięcej. W książce znajduję mnóstwo nowych, niezmiernie ciekawych informacji, ale nie tylko - to, co pisze autor, jest dla mnie asumptem do rewidowania swoich poglądów na tematy mnie interesujące, w których jednak jestem laikiem. Dobrym przykładem na to, co chcę powiedzieć, jest ten oto fragment, w którym Eliade pisze o wymowie gorączkowej, tajemniczej i niepokojącej "Księgi Hioba":

"Tymczasem Hiob dobrze zrozumiał: jeśli wszystko zależy od Boga i jeśli Bóg jest niepojęty, niepodobna osądzać Jego czynów, a zatem i Jego postawy wobec szatana. Tajemnicza lekcja, dana przez Jahwe, wykracza poza "przypadek Hioba". Zwraca się bowiem do wszystkich, którym nie udaje się pojąć obecności - i tryumfu - zła w świecie".

No ale co dalej z tym złem w świecie, co pisze o tym Eliade? Chcecie wiedzieć? To czytajcie książkę Eliade:-)

W roku 2005 wyszło polskie wydanie książki "I człowiek stworzył bogów..." Pascala Boyera. W notce o książce czytamy, że "Boyer w sposób przenikliwy, zajmujący i kontrowersyjny, nie odnosząc się do modnego paradygmatu refleksji religioznawczej (Freud, Jung, Eliade, Cambpell) i nie wpisując się w postmodernistyczne kwestionowanie metafizyki, analizuje religię jako formę kolektywnej pamięci". To prawda - paradygmat Boyera (znakomitego autora) jest inny od paradygmatu Eliadego, jednak jest rzeczą oczywistą, że Eliadego w żadnym razie ominąć nie można.

Brak komentarzy: