Jacek Dehnel. Balzakiana.


W "Balzakianie" autor opowiada nam cztery historie. A opowiadać to on umie;) Dość powiedzieć, że po kilku przeczytanych zdaniach czułam się opatulona doskonałą frazą, ciekawą fabułą i ujmującymi zdolnościami językowymi.

Opisywanie lub sugerowanie treści byłoby odbieraniem Wam przyjemności. Nie chcę tego robić, powiem więc tylko, że postacie Dehnela są - choć współcześnie żyjące - pociągnięte dziewiętnastowieczną patyną. Nadaje im to interesujących rysów osobowościowych czy mentalnych i zdecydowanie wzmaga niezwykłość dehnelowskiej prozy.

15 komentarzy:

Anonimowy pisze...

O! Czekałam na recenzję i doczekałam się :) Mnie ta książka nie przypadła do gustu, historie były zbyt wydumane. Pomysł na dobór bohaterów był ciekawy, ale podczas czytania nie przemówili do mnie. W porównaniu z "Lalą" ta książka wypada źle. A o "Lali" pisałaś?

Monika Badowska pisze...

Er_minio,
nie pisałam o "Lali", bo jej nie czytałam;) Kiedyś przeglądałam którąś z książek tego autora, ale tylko przeglądałam. Po lekturze "Balzakiany" mam zamiar przeczytać poprzednie książki Dehnela.Ale któż wie, kiedy to następi;)))

Anonimowy pisze...

Hm, to nie opętały Ciebie aż tak zdolności językowe Dehnela i inne przymioty, żeby w te pędy lecieć do biblioteki/księgarni? :)

Poza tematem - dlaczego okładka aktualnie czytanej przez Ciebie książki jest taka mała? Nie można powiększyć? Oczy wyślepiam! ;)

Anonimowy pisze...

Mnie też ta książka niespecjalnie przypadła do gustu.Jest miejscami ciekawa, chwilami poruszająca (jak historia Tońci Zarębskiej)ale i czasem naciągana, mało realistyczna. "Lala" jest zdecydowanie lepsza, bardziej zwarta, kipiąca życiem. Dehnel to niewątpliwie uzdolniony mlody pisarz lecz wspólczesnym Balzakiem to on nie jest...

Monika Badowska pisze...

Er_minio,
podróżowałam dziś, co nieco wykluczało bibliotekę;) A księgarnię... Cóż - wolę bibliotekę:)
Książka która czytam ma mały format i tylko taka była okładka. Ale proszę: http://www.pierwsze.pl/ksiazki/kotka-brygidy.html

Hanyszko,
historia o Tońci podobała mi się najmniej; niektóre postacie bardziej (chociażby Kunegunda), a niektóre znacznie mniej...

m pisze...

Ale szybko Pani wchłonęła tą książkę! przecież niemalże przed chwilą została zamieszczona na liście czytających. Naprawdę podziwiam zawrotną szybkość czytania. Jak Pani to robi? U mnie ta powieść czeka w kolejce, podobnie jak "Rynek w Smyrnie" ale za to czytałam rewelacyjną Lalę. Miałam też okazję być na spotkaniu z Dehnelem. Wspaniały mądry człowiek, jakby żywcem wyjęty z czasów fin de siecle. Koniec chwalenia:-)

Monika Badowska pisze...

M,
u Pani też co chwilę nowy wpis:) Dziękuję za dobre słowa:)
Pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

Też wolę bibliotekę, ale wolałam napisać o chociaż dwóch opcjach do wyboru, żeby nie wyszło, że coś sugeruję ;)

Czyli mogę liczyć na to, że następne okładki będą większych rozmiarów?

Monika Badowska pisze...

Er_minio,
mogę dodawać tytuł książki w podpisie lub robić pokaz slajdów. Co lepiej?

Anonimowy pisze...

Mogę wybierać?? :) Poproszę podpis !

Monika Badowska pisze...

Er_minio,
proszę:)

Anonimowy pisze...

Dziękuję. Od razu lepiej! I widoczniej :)

Anonimowy pisze...

A dla mnie "Bazakiana" to wyjątkowa szmira, takie pisanie bez ładu i składu, gorsze niż Matysiakowie w radio, po prostu grafomania.

Monika Badowska pisze...

Anonimowy,
dziękuję za komentarz.

Anonimowy pisze...

'Balzakiana' to szmira, gdyby nie tytulowa próba nawiązania do słynnego francuskiego pisarza, pies z kulawą nogą nie sięgnałby po tę książkę. Wg. mnie Dehnel to grafoman ktory epatuje kilkoma chwytliwymi trickami miedzy innym ciągle nawiazuje do "WIELKICH" chociaz jego ocieranie sie ich twórczosc nosi wiecej znamion fetyszyzmu niż zrozumienia głębi ich dziel i autentycznej fascynacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Prowincjonalna nauczycielka , Blogger