Przejdź do głównej zawartości

Lucinda Rosenfeld. Cieszę się twoim szczęściem.

Wydane przez
Wydawnictwo Prozami

Opowieść o przyjaźni Wendy i Daphne ma gorzki posmak. Gorzki, bo choć obydwie znają się z czasów studiów, to ich przyjaźń nie wytrzymuje próby mijających lat i, co ważniejsze, zmian w hierarchii ważności.

Wendy pracuje w lewicowym piśmie, ma męża, który zdecydował się na roczny urlop, by zrealizować swoje marzenie i napisać scenariusz, pragnie dziecka i nie może zajść w ciążę. Daphne po raz kolejny związana jest z żonatym mężczyzną, a związek ten skutkuje tym, że Daphne co jakiś czas budzi w środku nocy przyjaciółkę płaczem i groźbą odebrania sobie życia, bo jej aktualny kochanek nie chce zostawić żony.

Gdy w życiu Daphne zachodzą wielkie zmiany (narzeczony, mąż, olbrzymi dom, dziecko) Wendy przekonuje się, że jej życie w wynajętym niewielkim mieszkaniu, z niepracującym mężem, bez dziecka jest niesprawiedliwością, że tylko ona spośród zaprzyjaźnionych trzydziestokilulatek nie może gawędzić o niańkach, pieluchach, karmieniu bądź nie piersią i domu z sześcioma gościnnymi sypialniami. Frustracja powoduje, że coraz więcej zawiści pojawia się w relacjach między Wendy, Daphne i innymi koleżankami.

Chciałabym wierzyć, że to tylko fikcja literacka, że w życiu przyjaciółki są przyjaciółkami zawsze i nie ma niczego, co mogłoby doprowadzić do drastycznych rozstań. Niestety, wiem dobrze, że rzeczywistość bywa podobna do tej wykreowanej w powieści historii. Myślę, że sytuacja, w której zaczynamy postrzegać pozytywne zmiany w życiu naszych znajomych jako krzywdę wyrządzoną sobie, jest straszną sytuacją. 

Jestem pozytywnie zaskoczona książką Lucindy Rosenfeld.

Komentarze

KassWarz pisze…
no cóż niestety jakbym czytała o swojej niedawno "rozlazłej" przyjaźni..;( a tak mi szkoda..było...ale "przyjaciółki" potrafią czasem zrobić wszystko, żeby poukładany (w jakiś sposób) świat rozbić w drobny mak...gdy to im się podoba...
Monika Badowska pisze…
Kaś,
przykre to doświadczenie. Współczuję.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...