Przejdź do głównej zawartości

Taavi Soininvaara. Wirus Ebola w Helsinkach.

Wydane przez
Wydawnictwo Kojro

Taavi Soininvaara czerpie z klasycznych powieści szpiegowskich i tworzy współczesną opowieść o broni biologicznej, bezpardonowej walce o duże pieniądze, strefach wpływów oraz agencjach wywiadu działających na terenie Finlandii.

Arto Ratamo po ciężkiej nocy spędzonej w pracy wypreparowuje szczepionkę niweczącą śmiercionośny wirus Ebola. Szczepi nią zarażone małpy, sprawdza pozytywny efekt, zapisuje w zeszycie w kratkę wzór chemiczny swojego wynalazku, zostawia szefowi karteluszek "wynalazłem szczepionkę" i idzie do domu spać (podziwiam spokój!). Po porannej rozmowie z szefem, któremu przekazuje całość informacji nt. szczepionki wokół niego zaczynają się dziać niedobre rzeczy. Ktoś zabija jego szefa, żonę i próbuje także jego pozbawić życia.

Dwie fińskie agencje wywiadowcze są przez sprytnego generała nastawiane wrogo wobec siebie, co niewątpliwie przeszkadza w wyjaśnieniu tego kim tak naprawdę jest Arto Ratamo i co planuje zrobić. Gdy do    ludzi interesujących się naukowcem dołącza również grupa z SVR (rosyjskiego wywiadu) sprawa staje się jeszcze trudniejsza niż była wcześniej. 

To, co napisał Taavi Soininvaara przypomina mi historię Jansona Bourne napisaną przez Roberta Ludluma. Nie do końca mówię tu o zbieżności tematycznej; ważny jest klimat, sposób tworzenia fabuły i ów, nieuchwytny element, który sprawia, że "Wirus Ebola w Helsinkach" czyta się angażując w opisywane wydarzenia, a podczas lektury nie sposób się powstrzymać przed spekulowaniem, któremu aktorowi z Hollywood powinno się powierzyć rolę Arta Ratamo.

Komentarze

jane doe pisze…
Mam w planach kupno "Wirusa", więc ciekawa byłam Twoich wrażeń. Rozumiem, że lektura warta zachodu :).
kasandra_85 pisze…
Recenzja ciekawa a książka już przypadła mi do gustu. Zapisuję na listę "do przeczytania" :) Pozdrawiam!
Anne18 pisze…
właśnie zaczynam czytać.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?