Przejdź do głównej zawartości

Rafał Witek. Zmyślone historie.


Wydane przez
Wydawnictwo Telbit

Powiało świeżością:) Książka Rafała Witka o dziewczynce zwanej Dzidzią wymyka się klasyfikacyjnym podziałom. Wszak nie bez przyczyny "Zmyślone historie" otrzymały nominację do Nagrody Edukacja XXI podczas 23. Targów Książki Edukacyjnej.

Dzidzia jest uczennicą I "d", mierzy 123 centymetry wzrostu, ma rodziców, Starszą Siostrę, Ciocię Zochę i Lalkę. Codzienne życie Dzidzi jest urozmaicane rozmowami z Lalką, szkolnymi atrakcjami oraz przyjaźnią z nową uczennicą I "d" - Karoliną, zwaną Kaszoliną. Pewnego dnia do pokoju Dzidzi wpada przywiana przez wiatr kartka z wierszem:

Mam zeszyt, a w tym zeszycie,
Kiedy już śpicie,
Notuję skrycie
O czym myślicie
(Bo to jest zeszyt do myśli).

Dzidzia i Lalka biegną do mężczyzny, który siedząc na dachu sąsiedniego domu wypuszcza z maszyny do pisania kolejne kartki z wierszami. I tak oto zaczyna się obecność Pisarza w świecie dziewczynki. Wyobraźnia bohaterek książki pod wpływem rozmów z Janem Zmyślonym pracuje intensywnie, a ich pomysły wytrącają myśli czytelnika z utartych ścieżek.

Podoba mi się historia Dzidzi i jej najbliższych. "Zmyślone historie" są ciepłe i pokazują, że myślenie - wymyślanie nie jest bolesne, a sprawić może dużo frajdy. Książka Rafała Witka przedstawia także rodzinę, która jest oparciem dla dziecka, rodzinę, która swoją serdecznością i miłością wspiera dziecko w odkrywaniu siebie i świata. Podoba mi się.

Komentarze

Ola pisze…
Powiem tak: gdybym miała z 8 lat mniej na pewno bym po tą książkę sięgnęła :D
Pozdrawiam :)
Monika Badowska pisze…
Ola,
ech myślę, że książki o tym, że dzięki bogatej wyobraźni świat jest ciekawszy można czytać zawsze, bez względu na to, ile ma się lat:)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...