20 lutego 2009

Ornela Vorpsi. Ręka, której nie kąsasz.


Wydane przez

Wydawnictwo Czarne

Każdy z nas nosi w sobie swoją ojczyznę. Szczególnie mocno jej obecność odczuwają chyba ci, którzy żyją poza własnym krajem. Ornela Vorpsi nosi w sobie Albanię (podobnie jak Dubravka Ugresić - Jugosławię, czyli kraj, który już nie istnieje). Jej ból Albanii nasila się, gdy pisarka jest blisko swego kraju, bo bliskość ta wyraża się podobnymi zapachami, ludźmi, którzy żyją i myślą podobnie i smakiem jedzenia.

Podróż z Europy Zachodniej do przyjaciela mieszkającego w Sarajewie staje się niezamierzenie podróżą sentymentalną, podróżą pełną wspomnień i próbą odnalezienia siebie – Albanki z Włoch, Francji, a nie z kraju owładniętego obsesją wyjazdu z rodzinnych stron.

Bardzo podobały mi się rozważania Vorpsi na temat idei podróżowania i tego, co z psychiką człowieka robi czas, w którym zmieniamy miejsce pobytu, czas przemieszczania się.

Bałkańskość uwodzi swoją urodą, smakiem, zapachem. Gdy podejmie się próbę uwolnienia z jej uroku, inni – wciąż zauroczeni – przeszkadzają wierząc, że dobrze jest być oddanym duszą Bałkanom. Czyż nie tak samo jest z polactwem?

10 komentarzy:

mary pisze...

rany Ty naprawde czytasz w ekspresowym tempie. I skad Ty te wszystkie ksiazki bierzesz? rany.. :)

ksiazka warta uwagi.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mary,
a ja ostatnio mam wrażenie, że zwolniłam tempo;), bo przez kilka dni nic nie napisałam:)

mary pisze...

matko i córko ;')))))

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mary,
cóz pora się przyznać - ja uzależniona jestem i to chyba najsilniejsze stadium;)))))

rafkoo pisze...

W ramaach leczenia Twego uzależnienia ;-)polecam
"jak żołnież Gramofon reperował"

Autor ma w sercu Bośnię.
Głęboko i pięknie napisane.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Rafkoo,
czytałam:) Jak dobrze poszukasz - znajdziesz recenzję:)
Pozdrawiam:)

rafkoo pisze...

ugh..
Dopiero niedawno jestem "zaglądaczem" do(?)twego bloga.
(słowo "czytelnik" mam zarezerwowane ;-) )

I nie przeglądałem go zbyt dogłębnie, ale najwyraźniej będe musiał. Bo warto.

A co byś powiedziął na 25-cio letni wyrok z dostępem do nowości? ;-)

P.S. Chochlik zjadł (btw. szybko się bestie przekwalifikowały i już w blogach żerują ;->)jedno "m" w
zdaniu "...Jego dziadek pożegnał się w niej z życie..." w recenzji "gramofonu"

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Rafkoo,
zapraszam zatem do zaglądania:) "m" w recenzji gramofonu dodałam, dzięki za zwrócenie uwagi:)

Gdyby ów wyrok oprócz dostępu do nowości zagwarantowałby mi jeszcze obecność Męża i Kotów - wchodzę w to;)

rafkoo pisze...

Dzięki, Ci o "prowincjuszko" ;) za zaproszenie.

Blog juz dodany do czytnika RSS, więc już nic co napiszesz mi nie umknie.

Z przykrością donoszę, że nasz system penitencjarny nie przewiduje przyznawania celi rodzinnych ;-), a już tym bardziej niz zezwala na przetrzymywanie w nich niewinnych kićuśi

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Rafkoo,
jak wygram w totolotka to zakupię dom w głuszy leśnej i tam będę cieszyć się życiem rodzinnym i czytać:)))))