10 marca 2010

Agnieszka Błotnicka. Czarna operacja.

Wydane przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Janek i Kuba, znajomi z książki "Kiedy zegar wybije dziesiątą" i tym razem spotykają się w wakacje. Nieco nietypowe, bo spędzane w Warszawie i polegające w pewnym stopniu na pomaganiu w przeprowadzce. Ratując chłopców z przeprowadzkowego zamieszania, babcia i dziadek Janka proponują chłopcom, by zamieszkali u nich. Janek i Kuba, po spełnieniu synowsko-koleżeńskich obowiązków polegających na porządkowaniu zgromadzonych przez lata dóbr (najczęściej papierowych) spędzają dużo czasu jeżdżąc rowerami po Warszawie. Janek wciąż wątpi w to, by wakacje w rodzinnym mieście mogą być fajne, a Kuba - ze spokojem - odwiedza te miejsca, które interesują go z matematycznego punku postrzegania świata.

Gdy zatem trafiają na wydarzenia i informacje nie będące codziennymi, banalnymi, a kryjące w sobie pewną tajemnice chwiejącą uporządkowanym światem, na początku nieco sobie nie dowierzając, a później z coraz większym zapałem odkrywają coś, co sprawia, że wakacje w Warszawie nie mają sobie równych.

Ta powieść jest nieco poważniejsza od poprzedniej. Sprawa, z którą Autorka każe zmierzyć się swoim bohaterom, czyli szpiegostwo przemysłowe, odstaje od dziecięcego biegania po wąwozach Kazimierza, a zmusza do kontaktów z najemnikami gotowymi na wszystko, by zdobyć "towar" i by, zarabiając przy okazji duże pieniądze, odnieść sukces.

Bohaterowie są przyjemni, życzliwi i między nimi czytelnik czuje się jak pośród dobrych znajomych. Dzieci szanują rodziców, rodzice odwzajemniają szacunek, a policja wierzy i pomaga dwóm chłopakom, z których jeden wygląda jak Woody Allen, a drugi jak Robert Redford.

Kolokwializując powiem, że dobra powieść przygodowa nigdy nie jest zła. A ta jest bardzo dobra:)

P.S. Tu znajdziecie czat z Agnieszką Błotnicką. Całe szczęście, że hm... khm... pani prowadzącej czat ktoś zakazał siedzieć na krześle i błyskać obciągniętymi wzorzystymi rajstopami udami. Szkoda tylko, że nakaz stania dotyczy też rozmówców tejże pani. 

1 komentarz:

damqelle pisze...

Ja lubię też takie przygodowe dla dzieciaków poczytać. Przypominają mi czasy gdy zaczytywałam się w Niziurskim i Nienackim - cóż to były za przygody, ech :)