Przejdź do głównej zawartości

Weekend mało książkowy...

Wyjazd oraz choroba skutecznie oderwały mnie od komputera i co gorsza od książek. Maraia skończyłam przed wyjazdem, ale nie udało mi się także przed wyjazdem opisać swoich przemyśleń na temat "Pokoju na Itace", więc postaram się nadrobić to dziś. W podróży słuchałam "Życie przed sobą" Gary'ego Romain i choć podróż była zbyt krótka by wysłuchać całość, już wiem, że to utwór robiący solidne wrażenie. Udało mi się przeczytać jeszcze jedna książkę - "Przejażdżkę po Rosji" Andrzeja Wróblewskiego, o której zamierzam również dziś napisać kilka słów.

Komentarze

Anonimowy pisze…
niepokoiło mnie Twoje milczenie , dobrze że już dobrze :)
pozdrawiam !
liritio pisze…
mam nadzieję, że wyjazd był przyjemny :)
ciekawa jestem co też napiszesz o "małżu" (nie, żebym widziała w tej książce kontrowersję jakąś :) ot tak ciekawa jestem)
Lirael pisze…
Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia (o ile jeszcze nie nastąpiło), a sobie życzę rychłego powrotu Twoich recenzji :)
Monika Badowska pisze…
Niebieska,
dlatego się tłumaczę;)

Lirito,
chorowity był. "Małż" interesujący:)

Lirael,
postaram się już dziś coś napisać:)
Anonimowy pisze…
Bardzo się dziwiłam, że Twoim bloku brak kolejnych recenzji...Mnie również to niepokoiło ...Pozdrawiam Ciebie serdecznie i życzę dobrego samopoczucia...Alicja Tanajewska
Monika Badowska pisze…
No i wczoraj się nie udało nic napisać... Może dziś będzie lepiej.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...