03 grudnia 2011

Sobota

Ostatnio dużo jeżdżę i przez to dni mijają mi jeszcze szybciej niż wcześnie. Niby weekend, a zaraz jakoś niespodziewanie środa. Wracam do domu to trzeba i to i tamto i zanim usiądę, by mogły się we mnie wtulić koty, to zbliża się pora snu i koty wtulają się we mnie zasypiającą. Ale i same śpią dużo, dużo...






Z dużą radością wzięłam udział w postcrossingu kocim. Dotarły do mnie widoczne na zdjęciu kartki, za które serdecznie dziękuję:

P.S. Sisi obraca się obrażona widząc aparat.

6 komentarzy:

Magdalena pisze...

Śliczne te Twoje zwierzaczki, też chciałabym mieć ich więcej w domku:)Ale cieszę się, że mam chociaż mojego Maurycka, pozdrawiam Cię ciepło.

amyszka pisze...

Piękne kotki ,zwłaszcza te przytulaki :)

Kartki też przepiękne :))

Ola pisze...

Nie ma jak się wtulić w aksamitne futro .... Noc bez kota jest stracona, jeszcze w tym miesiącu czekają mnie dwa wyjazdy .... zawsze bardzo tęsknię za moimi łobuzami.
Mizianki dla puchatego stada

abigail pisze...

Piękne z nich śpioszki :)

Sheldon's Mom pisze...

Oczywiście kocyk na parapecie rzecz niezbędna. :D

kociokwik pisze...

Magdaleno,
śliczne, wiem:-) Pozdrawiam Ciebie i Maurycego:-)

Amyszko,
przepiękne:-)

Ola,
oj, ja też ostatnio spędzam sporo czasu poza domem i cieszę się wracając. Serdeczności:-)


Abigail,
małakot zaadaptowała się przeuroczo:-)

Sheldon's Mom,
oczywiście:-) No i na grzejnikach:-)