Przejdź do głównej zawartości

Sobota

Ostatnio dużo jeżdżę i przez to dni mijają mi jeszcze szybciej niż wcześnie. Niby weekend, a zaraz jakoś niespodziewanie środa. Wracam do domu to trzeba i to i tamto i zanim usiądę, by mogły się we mnie wtulić koty, to zbliża się pora snu i koty wtulają się we mnie zasypiającą. Ale i same śpią dużo, dużo...






Z dużą radością wzięłam udział w postcrossingu kocim. Dotarły do mnie widoczne na zdjęciu kartki, za które serdecznie dziękuję:

P.S. Sisi obraca się obrażona widząc aparat.

Komentarze

Magdalena pisze…
Śliczne te Twoje zwierzaczki, też chciałabym mieć ich więcej w domku:)Ale cieszę się, że mam chociaż mojego Maurycka, pozdrawiam Cię ciepło.
amyszka pisze…
Piękne kotki ,zwłaszcza te przytulaki :)

Kartki też przepiękne :))
Ola pisze…
Nie ma jak się wtulić w aksamitne futro .... Noc bez kota jest stracona, jeszcze w tym miesiącu czekają mnie dwa wyjazdy .... zawsze bardzo tęsknię za moimi łobuzami.
Mizianki dla puchatego stada
abigail pisze…
Piękne z nich śpioszki :)
Sheldon's Mom pisze…
Oczywiście kocyk na parapecie rzecz niezbędna. :D
kociokwik pisze…
Magdaleno,
śliczne, wiem:-) Pozdrawiam Ciebie i Maurycego:-)

Amyszko,
przepiękne:-)

Ola,
oj, ja też ostatnio spędzam sporo czasu poza domem i cieszę się wracając. Serdeczności:-)


Abigail,
małakot zaadaptowała się przeuroczo:-)

Sheldon's Mom,
oczywiście:-) No i na grzejnikach:-)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...