Przejdź do głównej zawartości

Koty. Fotografie - Jane Burton.

Wydane przez
Wydawnictwo Olesiejuk

Album, w którym prezentowane są najróżniejsze koty (choć nie tylko), ucieszy wszystkich miłośników tych wspaniałych czworonogów. Ucieszy tym bardziej, że zdjęcia w nim zawarte wykonane zostały przez Jane Burton, specjalistę fotografii zwierzęcej, od trzydziestu lat robiącej zdjęcia zwierzętom domowym, a od długiego już czasu zajmującej się zatrzymywaniem w kadrze przyrody.

Zdjęcia opatrzono, a to cytatami sławnych postaci, które niekoniecznie mówią o kotach, a to komentarzami do póz zajmowanych przez kociaki. Czasami kotom towarzyszą inne zwierzęta (moim ulubionym zdjęciem jest kot w towarzystwie królików), jednak częściej są same. Koty o najróżniejszym umaszczeniu, w rozmaitym wieku i w zaskakujących czasami pozycjach cieszą oczy i powodują, że im bardziej się album ogląda, tym bardziej ma się dobry humor:-)

Wśród zdjęć Jane Burton prezentowanych w sklepie z plakatami znalazłam jedno, które po pierwsze ma stanowić dla Was próbkę umiejętności fotografki, a po drugie - przedstawia sobowtóra mojej Sisi.

Komentarze

Aneta pisze…
Uwielbiam koty :) więc na pewno album by mi się spodobał :)
magda pisze…
Tak ,to prawda,ale może to jest Sisi,wszak już za gwiazdę robiła,na pewno warto mieć taki album ,dla zwyczajnej radości:)
Magda pisze…
ja bym chętnie dostała taki album pod choinkę, bo uwielbiam koty :)
Monika Badowska pisze…
Aneto, Magdo, Magdo,
listy do Mikołaja napisane?:-)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...