Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...
Komentarze
ja też ze stosiku znam tylko "Ziele na kraterze":) Ale szybko to naprawię;)
jestem w połowie książki, nie opowiadaj;)))
skusiłam się na Manriqu na podstawie opisu ze strony wydawnictwa: "Powieść-biografia Manueli Saenz, kochanki Simona Bolivara, największej obok Evity Peron heroiny Ameryki Południowej. Manuela Saenz uważana jest za pierwszą feministkę Ameryki Łacińskiej i postać mającą ogromny wpływ na wyzwolenie tego kontynentu spod władzy Hiszpanii. Książka ukazuje obraz dziejów pięciu narodów uwolnionych przez wojska Bolivara, a nade wszystko burzliwe losy kobiety, która urodziła się o sto lat za wcześnie. W XX w. miałaby szanse na fotel prezydenta lub premiera, wówczas mogła jedynie walczyć o prawo do miłości i swobodnego wyrażania swoich poglądów".
Pomyślałam, że będzie to dobra książka do wyzwania:)