28 marca 2010

David Almond. Skrzydlak.

Wydane przez
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Warto zacząć od informacji, że w połowie marca David Almond został laureatem Nagrody im. Hansa Christiana Andersena zwanej Małym Noblem. I od tego, że na podstawie "Skrzydlaka" zrealizowano przedstawienie teatralne, operę i film

Michael przeprowadza się wraz z rodzicami do nowego domu. Dom wymaga wiele zmian i kiedy wszyscy pracują chłopiec odkrywa w zaniedbanym ogrodzie altanę podupadłą ze starości. Gdy mimo ostrzeżeń taty wchodzi do chwiejącej się budowli znajduje w niej Osobę - zniszczonego, wychudłego, owiniętego pajęczynami mężczyznę. W tym samym czasie na świat przychodzi - nieco zbyt wcześnie - siostra Michaela, a jego rodzice zaczynają spędzać z Małą coraz więcej czasu w szpitalu. Nowe miejsce jest okazją do nowych znajomości - Michael poznaje Minę, rówieśniczkę z sąsiedztwa.

Choroba Małej, obecność Skrzydlaka i przyjaźń z Miną splatają się w dziwną i niesamowitą codzienność chłopca. Dzięki Minie zgłębia świat zwierząt, dowiaduje się o rzeczach, których nie poznałby w szkole (dziewczynka uczy się w domu, z mamą), wystawia na próbę zaufanie, miłość, wiarę.

"Skrzydlak" to dziwna opowieść - wieloznaczna, z poukrywanymi wśród treści znaczeniami, nad którymi zastanowiłby się niejeden dorosły. Czy zatem jest to książka dla dzieci? Myślę, że tak, że David Almond stworzył literaturę nieograniczoną wiekiem czytelnika, napisał opowieść (aż chciałoby się powiedzieć, że spisał opowieść wyszeptana przez sowy, kosy lub koty), której znaczenie uzależnione jest wyjątkowo silnie od czytelnika, od tego, ile z przekazanych przez Autora słów czytelnik będzie chciał zrozumieć, ile do siebie dopuścić, w ile uwierzyć.

"Skrzydlak" jest opowieścią magiczną zachęcającą do tego, by wierzyć. W Kogo? W Co? Zdecydujecie sami.

10 komentarzy:

Motylek pisze...

Kiedy zaczynałam czytać, narzcało się skojarzenie z "Tam gdzie spadają anioły" Doroty Terakowskiej, ale jak widać podobny pomysł rozwija się nieco inaczej.
Książka dla dzieci, ale nie dziecinna. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Nie mogę się doczekać, kiedy mój Smyk podrośnie na tyle, żebyśmy mogli ją razem przeczytać.

Pozdrawiam,
Motylek

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Motylku,
obiecuje sobie, że kiedyś obejrzę też film zrealizowany na podstawie tej książki.

Motylek pisze...

Muszę sprawdzić czy jest ten film u mnie w bibliotece, choć czasem lepiej pozostać przy książce i własnej wyobraźni...

Motylek

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Motylku,
ja widziałam tylko trailer, a on zachęca:)

Motylek pisze...

JESZCZE w bibliotece nie ma, ale złożyłam zamówienie - kto wie? Może kupią?

Dwa miesiące temu zaproponowałam kupno kilku książek, dwie z nich biblioteka kupiła. Jeszcze wprawdzie nie można ich wypożyczyć, ale w katalogu już figurują, i oczywiście na obie się już zapisałam...

Motylek

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Motylku,
u mnie w bibliotece też niby można sugerować co kupić, ale jakoś nigdy o tym nie pomyślałam...

Motylek pisze...

Warto sprobowac - bez tego nigdy nie dowiesz sie, czy twoja sugestie wzieto pod uwage...

Motylek

Motylek pisze...

Ponieważ "Skrzydlak" bardzo mi się podobał, to wypożyczyłam sobie jeszcze "Kit's wilderness", ale nie wiem jaki tytuł nosi polskie wydanie. W zasadzie to nie wiem czy wogóle zostało to wydane w języku polskim.
Jeśli tak, to polecam. Zdecydowanie polecam.

Pozdrawiam ciepło,
Motylek

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Motylku,
znalazłam w katalogu biblioteki narodowej, że wydano w Polsce jeszcze "Powrót z bezkresu". Myślisz, ze to ta książka, którą czytałaś? Poszukam w swojej bibliotece.

Motylek pisze...

Myślę, że to może być ta książka - tytuł "pasuje" mi do treści. A przy okazji myślę, że na jej podstawie mógłby powstać piękny, filozoficzny i nastrojowy film.

Pozdrawiam,
Motylek