Przejdź do głównej zawartości

Erik Jakub Groch. Łazik i Klara.



Wydane przez
Wydawnictwo Replika

Jako, że moja siostrzenica ma już siedem i pół miesiąca, doszłam do wniosku, że pora zainteresować się literaturą dla dzieci. I stąd też na blogowe strony zaprosiłam Łazika i jego przyjaciółkę Klarę.

Książeczka jest uroczo wydana. Ma twarde okładki, kolorystyka jest wyważona, spokojna, a ilustracje nie narzucają dziecku jednej słusznej interpretacji wyglądu bohaterów.

Klarę i zaprzyjaźnionego z nią psa poznajemy dzięki siedmiu opowiadaniom. Zawarte historie są przedstawione w prosty, łatwy do zrozumienia sposób i mówią o tym, co w życiu jest istotne. Wskazują na to, jak ważny dla każdego jest jego dom, czyli miejsce, gdzie może czuć się swobodnie i bezpiecznie. Uczą dziecko tego, iż przyjaciele stanowią esencję życia, że kompromisy są możliwe, a sprawianie innym przyjemności cieszy zarówno obdarowanego i obdarowującego. Mówią, że nadmierne dążenie do sławy może nas zmienić i sprawić, że zmienią się nasze relacje z bliskimi.

Najbardziej podobało mi się opowiadanie o zegarze, który chciał mieć Łazik. Marzył o czymś, co pokaże mu, co powinien robić. Okazało się jednak, że o wiele przyjemniej jest żyć ot, tak po prostu, by cieszyć się chwilą i zawsze móc poświęcić czas przyjaciołom.

P.S. Łazik i Klara

Komentarze

Anonimowy pisze…
przypomniałas mi, ze miałam w dzieciństwie książkę o podobnej tematyce. tam pies był jamnikiem i nazywał się chyba Groszek? Ale jeśli pamietam takie szczegóły, musiałam miec chyba więcej niż 7 miesiecy podczas lektury;)
Monika Badowska pisze…
Oj, z pewnością miałaś więcej niż 7 miesiący;)))
Anonimowy pisze…
Gdybym miała dziecko, z pewnością kupiłabym książkę o Łaziku :D Już same ilustracje muszą być piękne.

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...