Przejdź do głównej zawartości

Luis de la Higuera.Piekielne relikwie


Wydane przez

Wydawnictwo Otwarte

Akcja zaczyna się w roku 1655, w Kaplicy Sykstyńskiej, w której kardynałowie podczas konklawe wybierają papieża, następcę zmarłego Innocentego X. Ostatnie, czwarte tego dnia głosowanie nie przynosi rozstrzygnięcia. Nadchodzi noc. Kardynałowie udają się na spoczynek, ale dwóch z nich, z których jeden jest głównym kandydatem do objęcia tronu papieskiego, nie śpi. Kardynał Donatelli opowiada kardynałowi Rampallo niesamowitą historię, w której uczestniczył.


Mamy w tej książce wiele dobrego. Świetną intrygę osnutą wokół tajemniczego szkieletu olbrzymich rozmiarów wykopanego w małej wiosce pod Montpellier. Dobrze nakreślone sylwetki bohaterów. Znakomite, osadzone w ciekawych kontekstach nawiązania do postaci historycznych, np. do Galileusza, a Molier występuje nawet na drugim planie. Mamy rzetelnie pokazane to, co często nazywane jest konfliktem może nie tyle wiary i nauki, ile Kościoła i nauki, przy czym z faktu, iż Kościół niejednokrotnie nie pozwalał nauce na rozwinięcie skrzydeł zdają sobie sprawę nie tylko uczeni, ale też niektórzy hierarchowie. De la Higuera uniknął popadnięcia w schemat, wedle którego są jedynie uczciwi uczeni, dążący do poznania prawdy, w których to dążeniach przeszkadzają im ludzie Kościoła powodowani przede wszystkim troską o zachowanie dominującej pozycji swojej instytucji.

Rzecz napisana jest w dobrym stylu, autor potrafi zachować właściwy dystans do swojego dzieła, a wszystko to razem sprawia, że "Piekielne relikwie", debiut powieściowy de la Higuery, czyta się znakomicie.

Komentarze

Anna pisze…
Czuję się zachęcona:)
Monika Badowska pisze…
Anno, czuj się, bo naprawdę książka robi wrażenie:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...