Przejdź do głównej zawartości

Sisi w dzieciństwie

Z. wyszperał gdzieś fotki z początków naszego wspólnego z Sisuleńką życia:)

Sisi bardzo interesowała się szachami:)

Prawda, że owieczka ma uśmiech prawie identyczny z uśmiechem Sisi?;)

Na lewo od talerzyka jest Sisi, na prawo Lulu:)

Komentarze

Anonimowy pisze…
Wzruszające:)
kot_kreskowy84 pisze…
To zdjęcie z koteczkiem przytulonym do misia jest rozbrajające :) Sliczności!
kociokwik pisze…
Prawda?
Kocie - toż, to owieczka;)))Ale rozbraja bez względu na gatunek pluszaka:)
PB pisze…
Śliczne śliczności.
A jak tam zdrowie maleńtasa ?
kociokwik pisze…
PB,
:)
Maleńtas już znacznie lepiej:)
Kot Patapon pisze…
Sliczne zdjecie z owieczka, zaslodzilam sie :)
kociokwik pisze…
Kot Patapon&Mała Bieda,
:)))
xmas_eve pisze…
Ale urocza mała dzidzia. A ile lat temu to było? A w szachy dalej grywa?
kociokwik pisze…
xmas_eve,
to było jakieś 3 lata temu. Sisi jest z nami od 1 września 2006 roku. Oczywiście grywa w szachy i jeszcze w hokeja piłką od ping-ponga:)))
abigail pisze…
:)))
Nie wiem co słodsze - zdjęcia, czy rozmowa w komentarzach ;), ale się dołączę: Sisi mała bardzo wzruszająca...
skryptorium pisze…
Ten komentarz został usunięty przez autora.
nougatina z kociego zaulka pisze…
A mnie najbardziej wzruszyło zdjęcie, na którym Sisi stoi razem z Lulu - taka opierzona jak pisklaczek.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...