Przejdź do głównej zawartości

Niewielka aktywność niedzielna





















Jako, że nie chcę być gołosłowna i tylko pisać o tym, że koty śpią, sfotografowałam Ko-córki podczas ich ulubionej czynności. Udało mi się przy okazji pstryknąć i inne zdjęcia.

Wczoraj popołudniu Sisi udało się zająć koszyk na koty. Śpi w nim najczęściej Gusia, więc wyczyn Sisi można uznać za znaczący. Sisi spała, spała i ani myślała się budzić, a Gusia co jakiś czas wskakiwała na szafkę i zaglądała – a nuż sytuacja uległa zmianie?

Jako, że Sisuleńka nie zamierzała opuścić cudem zdobytej przestrzeni, Gusia postanowiła zająć parapet. Rozepchnęła doniczki i ułożyła się wygodnie. I bardziej wygodnie…

Lulunia natomiast lubi spać na parapecie w sypialni. Mam wrażenie, że śniła jej się burza na morzu, bo wygląda jakby kurczowo się trzymała. Gdy już się wyspała postanowiła zajrzeć do misek i powędrowała do kuchni. Szukając ochłody położyła się na podłodze i okazało się, na podstawie drobinek zostawionych na łapkach, że Lulu korzysta z tej samej kuwety co Gusia i Sisi;)

Komentarze

hersylia810 pisze…
Ładnie polegują, Gusia z tym pokazywaniem brzuszka... słodka, no ale Sisi jako łabędzica na pierwszej fotce - ugotowała mnie :-)))
kociokwik pisze…
Hersylio,
mnie przypomina rzeźbę na statku wikingów:)))
sweepstake lotto pisze…
To the owner of this blog, how far youve come?You were a great blogger.
sweepstake lotto pisze…
Ive read this topic for some blogs. But I think this is more informative.
Anonimowy pisze…
dlaczego nie:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...